Emma:O adaptacjach DOBREJ książki, cz. 1. (Festiwal Emmy)

emma-jane-austen.jpg

Rok 2015 to ważny rok dla fanów twórczości Jane Austen: parę dni temu obchodziliśmy 240. rocznicę jej urodzin, która pięknie zbiegła się z 200. rocznicą wydania „Emmy”. Z tej okazji Tarnina z bloga „Czytam to i owo…” zorganizowała blogowy festiwal, na który się wprosiłam za namową Hadyny (tej od Rozkmin). Tu znajdziecie wciąż aktualizowaną listę blogów i wpisów festiwalowych, a ja dziś powymądrzam się o adaptacjach tej powieści (na razie tych bardziej „klasycznych”, o modernizacjach przeczytacie tu w poniedziałek).

Po pierwsze, trzeba przyznać, że choć powieść czyta się wyśmienicie, jest ona strasznie trudna do przełożenia na język filmu czy telewizji. Dlaczego? Bo pod względem akcji, pozornie prawie nic się nie dzieje: ktośtam wychodzi za mąż, ktoś się nudzi, na kogoś się czeka, ktośtam przyjeżdża, ktoś coś knuje, ktoś się myli (raz po raz), ma być jakiś bal, potem jest odwołany, potem znowu jest, potem jest jakieś zamieszanie z piknikiem, najbardziej traumatycznym przeżyciem może wydawać się… upał?

Czytaj dalej