„Tully” vs. Polański: Dobry i Zły

Choć „Tully” i „Prawdziwa Historia” to dwie różne konwencje, filmy proszą się o wspólną reckę. Motorem historii obu jest frapująca relacja między dwoma kobietami. Starsza jest na życiowym zakręcie, po czym zjawia się ta druga i nadaje wszystkiemu młodzieńczej energii i entuzjazmu. Rodzinna codzienność ciekawsza niż psychodrama z Evą Green?

Czytaj dalej

Aż tak zły?: Han Solo. Gwiezdne wojny — historie

Od dwudziestu lat z okładem każda informacja o nowych „Gwiezdnych Wojnach” wywoływała u mnie przyśpieszony oddech i palpitacje serca. Fotosy z planu, szkice koncepcyjne, teasery, trailery – wszystko. Kiedy Lucasfilm przejął Disney wydawało się, że nastały złote czasy dla fanów tego uniwersum: nowa trylogia, prequele, filmy dedykowane bohaterom – żyć nie umierać. Azali, jakby to powiedział Tadeusz Sznuk – „otóż nie”…

Czytaj dalej

Lepszy, niż jedynka: Deadpool 2

Antybohater z niewyparzoną (ale mocno poparzoną) gębą wraca z petardą. Nie bierze zakładników, pozostawia po sobie pył, spustoszenie oraz ból mięśni brzucha. Od samego początku wsiadamy na kolejkę górską pełną zwrotów akcji, wulgaryzmów, nawiązań do kultury i szydery z wszystkiego, co się rusza. Bardzo świeża „jedyna” była jak się zdaje jedynie niewinną rozgrzewką przed iście frenetycznym sequelem…

Czytaj dalej

Dobra, czarno-czerwona komedia: Śmierć Stalina

Armando Iannucci, twórca wybornej farsy „Figurantka” czy równie śmiesznych „Zapętlonych”, nie zawodzi i z animuszem przenosi na ekran francuski komiks o zawierusze po śmierci Generalissimusa. Dzięki doborowej obsadzie, czarnemu jak węgiel humorowi i solidnej powtórce z historii, daje nam świetną i inteligentną komedię o dyktaturze, która wkurzyła Ruskich. Dobry film, nie tylko dla politologów!

Czytaj dalej

Świetny film: Avengers: Wojna bez granic (a recka bez spoilerów)

Oklaski na sali w trakcie seansu i niemal mistyczna cisza po ostatniej scenie. Zawrotne 29 milionów dolarów zarobionych tylko w Stanach w dniu otwarcia i krytycy, nieumiejący zrecenzować tego filmu bez spoilerów. Fakt — gdy po raz pierwszy zobaczyłem zwiastun nowych przygód Kapitana Ameryki i spółki, trochę kręciłem nosem. Znowu wielcy i potężni mieli walczyć z kolejnym szwarccharakterem, by go pokonać, po epickiej bitwie. Są Strażnicy Galaktyki (bardzo dobra zarówno pierwsza jak i druga część!), Thor (dobra druga i trzecia część), Czarna Pantera i cała gwardia awendżersowa, ale czy jest to coś nowego i odkrywczego? Cóż — TAK. Kino totalne. Bez spoilerów o epicko DOBRYM filmie.

Czytaj dalej

Zły jak „Botoks”? „Twarz”

„O niebo lepszy od tej Cichej Nocy” — skomentowali siedzący za nami emeryci, gdy seans dobiegł końca. Wywołało to mój śmiech, a gdy wyjaśniłem bileterowi, że chodzi o moją zgoła odmienną opinię, przyznał mi rację. „To są dwa różne światy”. „Gorszy niż Botoks„, jak to ujęła Towarzyszka seansu, to może zbyt dużo powiedziane, ale nie bójmy się powiedzieć, że „Twarz” to film zły i nudny. Już wyjaśniamy i zapraszamy do dyskusji…

Czytaj dalej

Dobra winna przyjemność: Pitbull. Ostatni Pies

Niestety, „guilty pleasure” ma na Wikipedii jedynie tłumaczenie na serbskochorwacki, więc wybaczcie nieporadność tłumaczeniową w tytule. Trzecia filmowa odsłona przygód „Despero” nie ma wszystkiego tego, czego nienawidzimy w filmach Vegi i chyba dlatego ląduje w kategorii dobry. Ja potraktowałem seans w kategorii sadomasochistycznego żartu primaaprilisowego. I nawet nie płakałem…

Czytaj dalej

DOBRY film z fantastyczną ścieżką dźwiękową: Ja, Tonya

W ostatnim czasie mamy dużo filmów przedstawiających w ciekawy sposób historie osób intrygujących, ekscentrycznych i z nieźle popapraną biografią. Król polki to i tak stonowana historia naszego rodaka, który zbudował imperium jarmarcznych tańców i wycieczek do Polski a przy okazji (przypadkiem?) stworzył piramidę finansową. Disaster Artist jest o kolejnym Polaku, który zrobił film tak ZŁY, że na tym blogu znajduje się nie jedna, lecz dwie recenzje. Niedługo zrecenzujemy też Głupi i pusty gest, który pokazuje absurdalnie tragikomiczne losy redakcji „National Lampoon”. Ja, Tonya (pełny polski tytuł: Jestem Najlepsza. Ja, Tonya) — film ze zdecydowanie największym budżetem spośród wymienionych — doskonale wpisuje się w ten trend tragikomicznego „life fiction” dotyczący biografii tak niesamowitych i absurdalnych, że czasem trudno uwierzyć, że są w dużej mierze oparte na faktach. Tym razem oglądamy opowieść o Tonyi Harding — łyżwiarce figurowej, pierwszej Amerykance której udał się potrójny axel, która dorastała w okropnych warunkach, której kariera rozwijała się pomimo przeciwności, a zakończyła się w sposób niezwykle przykry. 

A grająca matkę tytułowej bohaterki Allison Janney zdobyła za tę rolę Oskara. 

Czytaj dalej

Dobry film: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Zderzenie prawnego imposybilizmu z uporem pokrzywdzonego obywatela. Szalone poszukiwanie zemsty, czy płynące ze słusznego oburzenia na opieszałość policji zdecydowane działanie? Jak w zeszłorocznym „Manchester by the Sea” trauma po tragedii jest żywa, ale w Ebbing więcej mamy nienawiści i gniewu, która dotyka wszystkich. A centrum całego ambarasu jest tyleż francowata, co zabawna Mildred Hayes…

Czytaj dalej

DOBRY film: The Square

Zanim przystąpimy do zachłyśnięcia się amerykańskimi produkcjami w ilościach hurtowych, zacznijmy od najbardziej kolonialnej kategorii, jaką jest najlepszy film nieanglojęzyczny. Szwedzki „The Square” w rankingach ściga się z chilijską „Fantastyczną Kobietą”, ale nawet abstrahując od oscarowej gorączki i Złotej Palmy w Cannes, jest to dobre, wrednie zabawne i inteligentne kino z ojczyzny politycznej poprawności…

Czytaj dalej