DOBRY film: Frances Ha

Na ten film chciałam już iść od dawna. Nie posłuchałam ostrzeżenia koleżanki, która wczoraj na facebooku napisała, że po wyjściu z  „Frances Ha” chciała iść do najbliższego  supermarketu po flaszkę wina by ją wypić w samotności i pogrążyć się w rozpaczy. Choć rozumiem, dlaczego (spora) część filmu mogła wprowadzić w taki nastrój, według mnie przesłanie tego filmu (i zakończenie) nastraja bardziej pozytywnie, nawet jeśli jest to pozytywniejszy-realizm niż wybuchany optymizm*.

Czytaj dalej

DOBRY film: The Squid and the Whale

Film ten po polsku nazywa się „Walka żywiołów”, jak gdyby dystrybutor nie obejrzał filmu i uznał, że „Kałamarnica i wieloryb” było zbyt enigmatycznie. A to pomimo faktu, że po obejrzeniu każdy będzie wiedział, dlaczego tak to się nazywa, a trochę tajemniczości jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło. Postanowiłam zbojkotować polski tytuł — wolno mi, mój blog, a Współautor gdzieś hasa bez internetu.

Czytaj dalej