Tak ZŁY, że nie sposób rozkminić: The Room

Dziś mamy  zaszczyt zaprezentować pierwszy (i, miejmy nadzieję, nie ostatni) gościnny post niejakiej Hadynianki, autorki bloga Rozkminy Hadyny, na którym zazwyczaj rozkminia książki (zachęcamy do zapoznania się z nim!). Dziś dla nas zajmie się pewnie BARDZO ZŁYM filmem, który ma szanse zostać NAJGORSZYM z opisywanych tu filmów.  

Oface

„The Room”

USA, 2003

scen. i reż. Tommy Wiseau

wyk. Tommy Wiseau, Greg Sestero

Oh hai, guys! Z tej strony autorka bloga Rozkminy Hadyny, ale tym razem zostałam poproszona o strzelenie recenzyjki The Room tutaj, skoro już się pochwaliłam, że oglądałam.

Niestety jednak obawiam się, że mogę nie sprostać zadaniu. Tego filmu nie da się rozkminić.

On kompletnie nie ma sensu.

Czytaj dalej

„Obywatel Kane” Złych filmów: THE ROOM

Źródło: filmint.nu

Źródło: filmint.nu

„The Room”

USA, 2003

scen. i reż. Tommy Wiseau

wyk. Tommy Wiseau, Greg Sestero,

Poszliśmy za ciosem. Po niemałej zabawie, jaką mieliśmy w trakcie filmu „Pielęgniarka 3D” z antyzjawiskową Paz de la Huertą, przyszła pora na kultowe ze względu na swoją beznadzieję dzieło, czyli „The Room”. Pokraczne dziecko wyobraźni Tommiego Wiseau wpisuje się w grubą księgę wytworów człowieka, które zyskały uznanie dopiero po latach. Chociaż najpewniej nie o taką sławę chodziło twórcy. „The Room” zarobił oficjalnie jedynie 1200 dolarów, a od zapomnienia — na które w pełni zasługuje — uratował go fakt, ze Wiseau wykupił w celach promocyjncyh na pięć lat bilboard przy Highland Avenue w Los Angeles. Po latach film zdobył sobie pokaźne grono oddanych fanów, potrafiących oglądać go po paredziesiąt razy, by po raz kolejny zadać sobie nurtujące każdego już od zarejestrowania pierwszych sekund tej cudowniej produkcji pytania: „Jak można było zrobić tak AŻ TAK ZŁY film”?

Czytaj dalej

ZŁY film: Don Jon

źródło: digital spy

Don Jon

USA 2013

reż. i scen. Joseph Gordon-Levitt

wyk: Joseph Gordon-Levitt, Scarlett Johansson, Julianne Moore

Nie wiem, czy wiecie, ale recenzję Współautora na temat drugiej części Thora skomentował sam Loki, przysyłając jeszcze laurkę Współautorce. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że wybaczył nam  drobne niedociagnięcia, a ja dziękuję też Współautorowi, że napisał, że to DOBRY film, cały czas drżę co by było w przeciwnym razie. Jednyne, co możemy zrobić w podzięce zarówno Lokiemu, jak i pozostałym naszym wiernym czytelnikom, to ostrzec przed zmarnowaniem cennego czasu na oglądaniu ZŁEGO filmu. 

Tak, to DOBRA laurka:)

Tak, to DOBRA laurka:)

Ok, przejdźmy do filmu.

Lubię Josepha Gordon-Levitta jako aktora, jednak reżysersko-scenarzystowski debiut mu się nie udał. Miał dużo pomysłów, chyba aż za dużo. Film oglada się jak dwa filmy niezdarnie pozszywane ze sobą.

Najpierw chciał pokazać w cyniczny sposób jak to kobiety, egoistyczne księżniczki, bezmyślnie wierzą komediom romantycznym oraz mężczyźni — te wstrętne oblechy — nie potrafią zbudować prawdziwej relacji poprzez idealizowanie rzeczywistości, na swój własny sposób. Potem uznał, że fajnie byłoby jednak zaznaczyć, że coś w rodzaju prawdziwej miłości może pomiędzy nimi zaistnieć, choć tylko jak się znajdzie „odpowiedznią osobę”. Niestety, zamierzony cynizm pierwszej części zginął, zasłodzony na śmierć.

Czytaj dalej