Znowu oceniamy filmy po zwiastunie, czyli Współautorka wróży co nas czeka w 2016

2A8E891900000578-0-image-m-9_1436974125435

Nowy Rok! Po co myśleć o dość DOBRYM roku poprzednim, skoro czekają nas nowe filmy (nawet, jeśli z 2015). Jak co roku oceniamy co nas czeka w przyszłym roku po zwiastunach (lub nawet samych tytułach!). 

Styczeń:

Joy (8.01)

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=SN4MLMHET7w&w=560&h=315]

reż. i scen. David O Russel

wyk. Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Robert de Niro

O czym? [opis z Filmwebu]: Joy Mangano jest samotną matką z Long Island, która wynajduje mopa i staje się milionerką.

Werdykt: DOBRY

Dlaczego: Widzieliśmy już dwa filmy tego reżysera z praktycznie tą samą obsadą, Poradnik poztywnego myślenia, który był w sumie DOBRY oraz American Hustle, który Współautorowi się bardzo podobał, a mnie trochę znudził. Biedny de Niro zasługuje ostatnio na zagranie w DOBRYM filmie, tak samo jak nieszczęsny Cooper. Podejrzewam, że będzie to ciut pretensjonalny, lecz w sumie DOBRY film, idealny na zimowe wygrzewanie się w kinie.

Luty:

Brooklyn (19.02)

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=15syDwC000k&w=560&h=315]

reż. John Crowley, scen. Nick Hornby (powieść: Colm Tóibín)

wyk. Saoirse Ronan, Domhnall Gleeson, Emory Cohen

O czym? Lata pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Eilis Lacey, młoda Irlandka, musi wybrać pomiędzy życiem w rodzinnej wiosce a życiem „na Brooklynie”. Ale tak naprawdę, to nie ma żadnego wyboru.

Werdykt: ZŁA adaptacja DOBREJ książki.

Dlaczego: Książka jest DOBRA, acz przygnębiająca, jak cholera. Jest to powieść o tęsknocie, smutku i braku kontroli nad własnym losem: Eilis tak naprawdę nie ma wyboru, o wszystkim w jej życiu decydują inni. Jak w końcu musi podjąć jakąś decyzje, to stoi przed dwoma równie trudnymi i tragicznymi w skutkach konsekwencjami decyzji, które podjęli inni. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak można dobrze zekranizować powieść, której siła i „dobroć” polega na życiu wewnętrznym bohaterki. Film wygląda, jak ckliwy melodramat nostalgizujący lata pięćdziesiąte, idealizujący „trójkąt” miłosny, „wybór” między dwoma burakami, który w książce stanowi wątek bardzo poboczny.

Czytaj dalej

„Dzika droga” — niewystarczająco dobry film na podstawie ciekawej książki

źródło: standard.co,uk

źródło: standard.co,uk

Wiecie chyba jak to jest: czytacie książkę, budujecie sobie jej wizję, oczekiwania wobec adaptacji rosną — rzadko film jest wstanie je spełnić. Jest to na pewno jedna z przyczyn mojego rozczarowania „Dziką Drogą”, ale jest ich (przyczyn) więcej. Co ciekawe, pod pewnym względem film jest bardzo wierny oryginałowi: i po lekturze książki, i po seansie miałam bardzo mieszane uczucia. Co ja piszę — nawet nie po, ale w trakcie czytania i oglądania miotałam się pomiędzy: DOBRE a YYY…CO? SERIO? ŚWIETLISTY LIS?

Czytaj dalej

Przyjemny film o niedoszłych samobójcach, czyli „Długa droga w dół”/ „Nauka Spadania”

od: www.filmarts.de

od: www.filmarts.de

A Long Way Down

Wielka Brytania, Niemcy, Francja 2014

reż. Pascal Chaumail

scen. Jack Thorne (na podstawie powieści Nicka Hornby’ego)

wyk. Pierce Brosnan, Imogen Poots, Toni Collette, Aaron Paul

  Soundtrack do czytania: [spotify id=”spotify:track:2hF81DrcQfur1ZVnss867k” width=”300″ height=”80″ /]

Przegapiłam pierwszą serię puszczania tego filmu na wiosnę. Chciałam się na niego wybrać w lipcu. Nawet się wybrałam — doczłapałam do kina rozchadzając wyższe niż zwykle noszę obcasy, wydrapałam się w nich na górę (działo się to Pod Baranami), wystałam w kolejce, po czym okazało się, że już nie ma miejsca, wszystkie, nawet dodatkowe miejsca wysprzedane, a to był ostatni z nielicznych seansów.  Zmięłam w ustach przekleństwo i ruszyłam w długą drogę w dół i na lody pocieszenia. Cóż, trzeba było czekać, aż wyjdzie na DVD.

Po pięciu miesiącach, niedługo przed Sylwestrem, udało mi się wreszcie obejrzeć. Okazało się, że okolice Nowego Roku to świetny czas na „Długą drogę w dół” (w przeciwieństwie do książki o wiernym tytule, film sprzedawany jest jako „Sztuka spadania” — jest to głupie, bo w filmie chodzi właśnie o NIESPADANIE, a wręcz schodzenie).

Sylwester. Siąpi. Szczyt pewnego londyńskiego wieżowca. Samotna i osamotniona matka (Collette), zniesławiony celebryta (Brosnan), pozornie pewna siebie i gadatliwa dziewczyna (urocza Poots) oraz rudy Amerykanin (Paul) spotykają się, gdy chcą w tym samym czasie z niego skoczyć. Jednak głupio tak skakać w towarzystwie, a czekanie w kolejce na deszczu trochę psuje nastrój. W końcu zawiązują pakt, że żadne z nich się nie zabije przed walentynkami. Ich życie się zmienia.

Nie jest to może bardzo oryginalne i głębokie dzieło, nie ma większych niespodzianek, ale to DOBRY film na ciemny (lecz coraz krótszy!) zimowy wieczór. Jest to słodko-gorzki komediodramat z miłą dla ucha ścieżką dźwiękową i ciekawymi postaciami.

Rybka