Dobry film z Pruszkowem: X-men. Apocalypse

static1.squarespace.comBez bicia się przyznaję, że to sumienne oglądanie kolejnych odcinków kreskówki o X-Menach na kanale Fox Kids w latach młodzieńczych umożliwiło mi w miarę ogarnięcie się w ostatnich przygodach podopiecznych profesora Xaviera. Ostatnie 16 lat mojego życia, w trakcie których ukazało się siedem filmów z tego świata (wliczając tegoroczne widowisko), upłynęło pod znakiem jednak trochę innych tytułów. Niemniej przez wcześniejsze szkolenie ze świata X-menów uważam, że filmowi zarówno humorystycznie daleko do oryginalności „Deadpoola” jak i dobra kreskówki. Nie brak mankamentów, które nie wiem, na ile przysłaniają tę solidną dawkę rozrywkowego kina z gatunku płaszcza i szpady z adamantium.

Czytaj dalej

DOBRY film: Frank

Frank_telegraphcouk

źródło: telegraph.co.uk

„Frank”

Wielka Brytania, Irlandia, 2014

reż. Lenny Abrahamson

scen. Jon Ronson, Peter Straughn (na podstawie wspomnień i artykułu tego pierwszego)

wyk. Michael Fassbender, Domhnall Gleeson, Maggie Gyllenhaal

Trochę ponad tydzień temu dostałam wiadomość od Współautora: „Znajdź jakiś sensowny film, idziem do kina w przyszłym tyg.”. Zdziwiłam się. Jeśli przez ostatnie osiem miesięcy zerkaliście na naszego bloga to pewnie wiecie, iż spędza on ostatnio swój czas oglądająć ocenzurowane filmy w malezyjskich multipleksach, wpadając czasem do Birmy/Mjanmy, gdzie seans jest okazją do usłyszenia hymnu. Jednak Słoń nie robił Ryby w konia — rzeczywiście wracał na chwilę do studyjnych kin kraju ojców.

Wybór „sensownego” filmu okazał się pewnym problemem — trzeba było znaleźć coś, czego nie zobaczy po powrocie do dżungli azjatyckich kin. Padło na przedpremierowy pokaz „Franka” Pod Baranami — i był to zarówno DOBRY, jak i ZŁY wybór.

Czytaj dalej

DOBRY (?) film o niewolnictwie: ZNIEWOLONY

Żródło: transitionvoice.com

Żródło: transitionvoice.com

12 Years a Slave

USA, Wielka Brytania, 2013

reż. Steve McQueen, scen. John Ridley

wyk. Chiwetel Ejifor, Michael Fassbender, Lupita Nyong’o, Benedict Cumberbath

Kurz i emocje po rozdaniu Oscarów opadły, policzki i poduszka Leonarda di Caprio załamanego brakiem nagrody już chyba wyschły, recenzenci i blogerzy mogą wrócić do normalności. Do końca nie wiadomo było kto wygra, ostatecznie siedem statuetek zgarnęła „Grawitacja”, jednak oprócz nagrody za reżyserię dla Alfonso Cuaróna w raczej tych — nie ukrywajmy — badziewiastych konkurencjach jak najlepsza muzyka, ścieżka dźwiękowa czy napisy końcowe (uch, dobra: jeszcze muzyka, zdjęcia, efekty specjalne, montaż, dźwięk, montaż dźwięku). I tak jak rok temu najwięcej statuatek zgarnął film, który również nie został uznany najlepszym obrazem roku („Życie Pi” z czterema Oscarami, a „Operacja Argo” najlepszym filmem), tak i teraz okazało się, że najlepszym sposobem na Oscara jest zrobenie filmu o niewolnikach. Bo, jak powiedziała koleżanka: „Hollywood loves slaves”.

Czytaj dalej