Bardzo DOBRY film: To tylko koniec świata

Oglądamy dużo filmów, ale już dawno nie wyszliśmy z kina tak zachwyceni — ja ostatnio tak miałam latem po Nienasyconych, zresztą też widzianych w Agrafce. Tym razem w mroźny lecz tani poniedziałek widzieliśmy nowy film Dolana (reżyser, nasz rówieśnik, niezmiennie wpędza nas w kompleksy), który kolejny raz wygrał Grand Prix w Cannes. Z mroźnej Polski przenieśliśmy się w upalne frankofońskie „Gdzieś”, gdzie słońce razi, lecz słychać już grzmoty nadciągającej burzy.

Czytaj dalej

Katastrofalnie Zły: Sprzymierzeni

allied.png

Gdy ustały pierwsze spazmy śmiechu, minęło paraliżujące niedowierzanie i szokujące zdziwienie pojawiło się pytanie: jak w drugiej dekadzie XXI w. można zrobić tak niewyobrażalnie zły dramat rodzinno-szpiegowski z gwiazdami pokroju Brad Pitt i Marion Cotillard? Aktorzy grają, jakby wiedzieli, w jaką szmirę się wpakowali; fabularne bezsensy potęgowane są kuriozalnymi dialogami i historycznymi nieścisłościami (pod wieloma względami „‚Allo ‚Allo” jest bardziej realistyczne), a nam przychodzi się z tym męczyć prawie dwie godziny. Plotki o rzekomym romansie Pitta i Cotillard były chyba żałosną próbą zdesperowanych speców od marketingu , aby wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie tym wtórnym, a zarazem wyjątkowo durnym filmem.

Czytaj dalej

DOBRY melodramat z Francuzką mówiącą po polsku: Imigrantka

Za: 2.bp.blogspot.com

Za: 2.bp.blogspot.com

The Immigrant

USA, 2013

reż. James Gray, scen. Ric Menello, James Gray

wyk. Marion Cotillard, Joaquin Phoenix, Jeremy Renner

W Ameryce powstał film o biednym losie biednych Polaków, którzy w czasach, gdy powodziło nam się jeszcze gorzej niż teraz, szukali — tak jak i teraz — szczęścia za oceanem. „Imigrantka” — bo o tym filmie mowa — to taka produkcja, która spodobałaby się mojej mamie: gorzka i brutalnie prawdziwa historia bez żadnych dopalaczy, która mogłaby się naprawdę wydarzyć; z miłością, tęsknotą za utraconą najpewniej bezpowrotnie ojczyzną i religią w tle. Miejscami  prowokuje on co prawda do złośliwych uwag, jednak jeśli uda nam się zostawić głupie żarty przed kinem, to dostaniemy poruszającą historię w kolorach pocztówki z Nowego Jorku z początku lat 20. minionego wieku. Ot taki DOBRY film na deszczowy poniedziałek.

Czytaj dalej