Dobry (dla fanów?): Deadpool

Za: cdn-arstechnica-net

Za: cdn-arstechnica-net

Deadpool zjawił się niespodziewanie. Zaatakował w kinie, obok jakiego przechodzę niemal codziennie wracając z pracy oraz steraną koszulką znajomego, który na facebooku cieszył się, że wreszcie znajomi wiedzą, kim jest przypominający Spidermana superbohater w masce. Nie był to film nurtujący moją filmową ciekawość, z takich produkcji czekałem na superbohaterskie antybromanse: katastrofalnie zapowiadającego się „Batman vs. Supermen”oraz „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów”. Tymczasem najpierw przyszło mi zderzyć się z moją komiksową ignorancją, która z całą mocą uwiera po seansie „Deadpoola”…

Czytaj dalej

Zły film: Kingsman. Tajne Służby

Za: cdn.collider.com

Za: cdn.collider.com

Z cyklu „Samotność blogera”. Jeden z tych filmów, kiedy cierpi się na dramatyczny dysonans poznawczy. Z jednej strony boleść człowieka ściska na seansie, katastrofalnie się to ogląda, czekamy na koniec, nie mamy wątpliwości, że film (chyba) zostanie zapomiany jak zeszłoroczny śnieg. Z drugiej — powszechna opinia (internety, znajomi, box office), że mamy do czynienia z błyskotliwym przeniesieniem komiksu na ekran, zabawnym pastiszem na filmy szpiegowskie i udaną opowiastką o nastoletnim chuliganie, wciągniętym w świat ekskluzywnego klubu dżentelmenów ratujących świat. Przepraszam, ale pozwolę sobie zostać przy swoim, oczywiście szybko wyjaśniając, dlaczego „Kingsman” nie są dobrym filmem.

Czytaj dalej

Dwa DOBRE filmy z miasta grzechu

Za: img1.wikia.nocookie.net

Za: img1.wikia.nocookie.net

Sin City: A Dame to Kill For

USA, 2014

reż. Robert Rodriguez, Frank Miller, scen. Frank Miller

wyk. Mickey Rourke, Eva Green, Bruce Willis, Jessica Alba, Lady Gaga, Joseph Gordon-Levitt,

Sin City Franka Millera uznawane jest przez fanów komiksu za dzieło absolutnie kultowe, wykorzystujące pełnię możliwości, jakie dają powieści graficzne. Opowiastki z miasta grzechu, skąpane w charakterystycznym oceanie czarnego tuszu to klasyka gatunku, świadomie naziwązująca do kina noir. Nie jest łatwo przenieść coś tak doskonałego na ekran kinowy, ale nie da się ukryć — twórcom udało się znaleźć bliżej niz dalej ideału. Wszystko to oczywiście pod warunkiem, że odpowiada wam estetyka filmowa Rodrigueza, który w „Sin City: Damulka warta grzechu”, w ślad za swoim kolegą i częstym współpracownikiem, kinowym erudytą Quentinem Tarantino obficie, choć — w przeciwieństiwe do reżysera „Pulp Ficiton” — bez większej głębi intelektualnej, czerpie z historii kina. Kółko się zamyka: film oparty na komiksie, opartym na filmie. Kwintesencja postmodernizmu. Otrzymujemy porządną dawkę kinowych emocji, wizualną jazdę bez trzymanki, ucztę dla ucha i oka. (W końcu Eva Green…)

Czytaj dalej

Dobry film: Strażnicy Galaktyki

Za: flicksandbits.com

Za: flicksandbits.com

„Guardians of the Galaxy”

USA, 2014

reż. James Gunn, scen. James Gunn, Nicole Perlman

wyk. Chriss Pratt, Zoe Saldana, Bradley Cooper

Wymęczony dwiema nocami w grzesznej stolicy Tajlandii; gonitwą za wizą, która skończyła się koniecznością zawierzenia pewnemu motocykliście, że za 20zł przywiezie mi z hostelu paszport; morderczym powrotem taksówką w stronę portu lotniczego w Bangkoku, który przegapiłem bo zaczytałem się w autobusie (witam w moim świecie, choć jest postęp, bo nauczyłem się już, że w niektórych miastach jest więcej niż jedno lotnisko); nocą w turbozakarpackiej, ale jakże uroczej mieścinie gdzieś na Półwyspie Malajskim oraz epickiem powrotem autostopem z trzema Chińczykami, co po drodze zabrali na zupę ostrygową na winie ryżowym, z ulgą powróciłem do domu. Tylko po to, by zobaczyć, że Współautorka wcale nie żartowała z publikacją w odcinkach streszczenia swojego planowanego na okolice trzeciej dekady tego wieku multidyscyplinarnego doktoratu, z pogranicza literatury i filmoznawstwa o filmowych adaptacjach angielskiej klasyki. Dlatego, pomimo zmęczenia wspomnianymi przygodami, które ku mojemu zaskoczeniu przeszło w zapalenie zatok, postaram się w przerwach między erudycyjnymi wpisami Współautorki popisać coś o bieżących produkcjach.

Czytaj dalej

Dobry film: Ewolucja planety małp

Źródło: schmoesknow.com

Źródło: schmoesknow.com

Dawn of the Planet of Apes

USA, 2014

reż. Matt Reeves,

scen. Rick Jaffa, Amanda Silver, Mark Bomback

wyk. Andy Jerkis, Jason Clarke, Gary Oldman

Za szybą samochodu szybko mknęły palmy pnące się nad wioskami północno-wschodniej Malezji. Pan kierowca, który był na tyle uprzejmy, że zabrał mnie w Hari Rayę (rodzaj islamskiej Gwiazdki) na stopa, w trakcie wyprawy, jakiej etap autobusowy zakończył się po niecałej godzinie epicką awarią silnika, niezbyt polubił kolejną odsłonę serii o planecie małp.

— Nie za bardzo pojąłem te wszystkie wątki. Chyba trzeba było zobaczyć wcześniejsze części. Ale za to jestem wielkim fanem „Harrego Pottera” i „Władcy Pierścieni”!

Cóż, nie mam wrażenia, by fabuła filmu Reevesa była jakaś wybitnie skomplikowana. Właściwie była dosyć… niezaskakująca, postacie i strony były jasno rozrysowane, a wszystko zmierzało ku zbudowaniu napięcia przed kolejnymi częściami serii. Urzekał natomiast postapokaliptyczny klimat cywilizacji, która zrobiła krok do tyłu. Ludzie, a przynajmniej garstka jaka została po objęciu władzy na świecie przez małpy, pochowali się w zapuszczonych i zarośniętych enklawach, które niegdyś były cudownymi wizytówkami naszej cywilizacji. Nie pozostawało nic innego, jak oddać się eskstatycznym efektom specjalnym, rozkręcającemu się konfliktowi między dwoma rasami naczelnych, i złowieszczemu nastrojowi końca świata z Internetami i dominacją homo sapiens, jaka jest nieodległą, acz chyba nieodwracalną przeszłością.

Czytaj dalej