Noworoczne wróżenie ze zwiastunów (selekcja Współautora)

Za: empireonline.com

Za: empireonline.com

Jeśli prowadzenie bloga filmowego, którego tytuł sugeruje daleko posunięty redukcjonizm, poprzez sprowadzanie ocen filmów do opatrzenia ich jedną z dwóch metek (DOBRY/ZŁY), nie jest wystarczającym przejawem naszej arogancji, to klasyfikowanie filmów jedynie po ich zwiastunie dopełnia chyba czarę naszej blogerskiej bezczelności. Traktujemy to oczywiście z przymrużeniem oka, chcąc po prostu z długich list najbardziej oczekiwanych premier tego roku wybrać te, które szczególnie wzbudzają nasze zainteresowanie.

Po prognozach Współautorki, pora zatem na moje zestawienie. Pozwalam sobie jednak na wspomnienie o paru filmach, do których nie ma jeszcze zwiastunów, ale dotychczasowe informacje pozwalają ostrożnie ocenić co nas czeka. Tym bardziej, że czeka nas nowy Bond!

Jako że nie pierwszy raz bawimy się w ocenianie po zwiastunach, postanowiłem nieco ułatwić pracę naszym licznym fanom. Swój zeszłoroczny post z prognozami na 2014 r. opatrzyłem linkami do recezji filmów. Oczywiście, nie wszystko się udało zobaczyć; po seansie „Pod Mocnym Aniołem” (DOBRY) byłem tak psychicznie skacowany, że nic nie napisałem; „Interstellar” obszernie opisał Artur z pulpozaura.pl, „LEGO: Przygoda” był rozczarowaniem, ale poza tym było dosyć trafnie. Jak będzie tym razem?

Czytaj dalej

Nudny i Zły Film: Igrzyska Śmierci. W pierścieniu Ognia.

Źródło: mashable.com

Źródło: mashable.com

The Hunger Games: Catching Fire

USA, 2013

reż. Francis Lawrence

scen. Simon Beaufoy, Michael Arndt

wyk. Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth

No i udało im się. Złapałem się w pułapkę zastawioną przez tłumaczy, czego bardzo nie lubię. W ogóle nie lubię wpadać w pułapki, ale te związane z tytułem filmu są szczególnie irytujące, bo to tytuł jest zawsze pierwszym wskaźnikiem tego, czy coś jest warte zobaczenia. Zestawcie sobie „Zabójcze ryjówki” z – powiedzmy – „Metro Manila”. Czujecie na wstępie, na co warto wydać kasę by się ukulturalnić, prawda?

Zobaczyłem angielski tytuł „Hunger Games”, więc licząc na wysoki poziom realizmu filmu, zakupiłem sobie przed seansem jakąś drożdżówkę (co w Malezji graniczy prawie z cudem) i sok z ananasa. Niestety, trzeba mi było zobaczyć polski tytuł („Igrzyska Śmierci”) i – o dziwo – posłuchać kreatywnych polskich speców od tłumaczeń. Nastawiłbym się wtedy na nieco inne zagrożenie i zamiast prowiantu, wziałbym poduszkę. Zamiast cierpieć głód i przerażenie, przyszło mi bowiem rzeczywiście umierać. Niestety, w ten najgorszy z możliwych sposobów – z nudów.

Czytaj dalej