Malezyjska odpowiedź na „50 twarzy Greya”: Girlfriend Kontrakt

Za: images.says.com

Za: images.says.com

Więc w Malezji zabrano się za lokalną przeróbkę „50 Twarzy Greya”. W kraju, gdzie generalnie jest licho z poziomem artystycznym sztuki filmowej. Za kamerą stanęła wprawdzie Australijka, ale cóż z tego? Jak sama mnie zaręczała Virginia Kennedy, gdy wypytywałem o datę premiery (ostatecznie wkręciłem się w pokaz prasowy): „Znienawidzisz mnie za ten film. Robię go dla kasy i lokalnej publiki. Po prostu potrzebuję się przebić.” Historia zna oczywiście przypadki, gdy twórcy nie przepadają za swoimi dziełami, które potem stają się arcydziełami. „Girlfriend Kontrakt”, o którym już kiedyś wspomniałem, nie podpada jednak pod tę kategorię. Dlatego inteligencji Szanownego Czytelnika zostawiam znalezienie między słowami tytułu odpowiedzi na pytanie, czy jest to DOBRY czy ZŁY film. Dla wytrwałych zaś zwiastun. A zrecenzuję dopiero kolejny film Virginii;)