Dobry festiwal krytyków filmowych: Kamera Akcja

20161009_153500

Zdjęcie z niedzielnego panelu o promocji polskiego kina za granicą „Idą w świat”. Od lewej: Michał Pabiś-Orzeszyna, Agnieszka Rostropowicz-Rutkowska, Urszula Piasecka oraz Adam Kruk.

Podobno jest to jedyny festiwal w Polsce poświęcony sztuce krytyki i krytykanctwa filmów. Łódzka Kamera Akcja, będąca inicjatywą studentów łódzkiej filmówki, nie chce konkurować z najważniejszymi konkursami młodych adeptów krytyki, ani tym bardziej być zjazdem kółka wzajemnej adoracji. Poprzez położenie dużego nacisku na obecność młodych i zdolnych oraz blogerów (to się nie wyklucza!), wydarzenie daje możliwość spotkania zarówno autorytetów, jak i kolegów po fachu. A przy okazji zobaczenia kilku świetnych filmów…

Czytaj dalej

DOBRY film: Ida

źródło: filmweb

źródło: filmweb

„Ida”

Polska, Dania 2013

reż. Paweł Pawlikowski

scen. Paweł Pawlikowski i Rebecca Lenkiewicz

wyk. Agata Trzebuchowska, Agata Kulesza, Dawid Ogrodnik

Gdy w latach sześćdziesiątych „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jerzego Hasa stał się na chwilę popularny wśród bohemy San Francisco, chwalono jego twórców za to, że podczas gdy w Hollywood kręcono już filmy w kolorze, oni zdecydowali się zastosować piękną biel i czerń. Sam reżyser przyznał potem, że to nie estetyka, lecz finanse pokierowały tym wyborem. Współcześnie oczywiście finanse nie grają już (w tym przypadku) takiej roli. „Odkolorowanie” filmu jest już świadomym wyborem artystycznej strategii, która może dodawać całości uroku (jak np. w „Zakochani widzą słonie” czy w tegorocznej „Frances Ha„) lub sprowadzić film głębiej w otchłań kinematograficznej pretensjonalności (stali czytelnicy tego bloga dobrze wiedzą o co nam chodzi). W przypadku „Idy” na szczęście nastąpiło to pierwsze.

Dlaczego pisząc o nowym filmie Pawła Pawlikowskiego napominam o „Zakochanych widzących słonie” i o „Rękopisie znalezionym w Saragossie”? Nie tylko dlatego, że ten pierwszy ma w tytule ulubione zwierzę Współautora, ani dlatego, że według mnie „Rękopis…” to film tak DOBRY, że jeśli go nie widzieliście, to powinniście rzucić wszystko i go NATYCHMIAST obejrzeć. Wpominam o tym głównie dlatego, że polsko-duńska „Ida” jest świetnym połączeniem estetyki polskiej szkoły filmowej z duńskimi filmami w których się mało mówi. Piękne kadry. Świetne połączenie wewnętrznych dramatów ze szlagierami typu „Rudy, rudy rydz”. No i przede wszystkim świetna rola Agaty Kuleszy w roli Wandy Gruz, która kradnie każdą scenę w której jest (zwłaszcza jedną — ci z Was którzy widzieli wiedzą o którą mi chodzi, ci którzy to mają przed sobą to z łatwością rozpoznają ją w kinie).

Czytaj dalej

DOBRY film: Frances Ha

Na ten film chciałam już iść od dawna. Nie posłuchałam ostrzeżenia koleżanki, która wczoraj na facebooku napisała, że po wyjściu z  „Frances Ha” chciała iść do najbliższego  supermarketu po flaszkę wina by ją wypić w samotności i pogrążyć się w rozpaczy. Choć rozumiem, dlaczego (spora) część filmu mogła wprowadzić w taki nastrój, według mnie przesłanie tego filmu (i zakończenie) nastraja bardziej pozytywnie, nawet jeśli jest to pozytywniejszy-realizm niż wybuchany optymizm*.

Czytaj dalej

DOBRY film: The Squid and the Whale

Film ten po polsku nazywa się „Walka żywiołów”, jak gdyby dystrybutor nie obejrzał filmu i uznał, że „Kałamarnica i wieloryb” było zbyt enigmatycznie. A to pomimo faktu, że po obejrzeniu każdy będzie wiedział, dlaczego tak to się nazywa, a trochę tajemniczości jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło. Postanowiłam zbojkotować polski tytuł — wolno mi, mój blog, a Współautor gdzieś hasa bez internetu.

Czytaj dalej