Dobry film: Atak Paniki

 

Zgadzamy się, że „Atak Paniki” to film wyjątkowo dobry: wciągający, z doskonałą muzyką, świetnymi dialogami, poplątaną fabułą wiodącą do frenetycznego zakończenia. Nie jest to jednak kultowa komedia i to bynajmniej nie ze względu na fakt, że „Narzeczony na niby” miał lepszy weekend otwarcia… Ale zrozumcie nas dobrze — to jest i tak jest najlepszy polski film od lat!

Czytaj dalej

Dobry, ale czy najlepszy? Najlepszy

ocdn.euPo „Bogach” (którzy wywołali zachwyt Współautorki), Palkowski wraca z kolejną opowieścią o herosie. Tym razem, nie jest to jednak sławny w kraju i za granicą chirurg, ale sportowiec z rekordem świata, który dotąd pozostawał raczej nieznany w rodzimym kraju. Postać Jerzego Górskiego pozna teraz każdy kinoman. Pytanie jednak, czy „Najlepszy”, jest tak rewelacyjny, jak się go reklamuje?

Czytaj dalej

Bardzo Dobry: Cicha Noc

i.iplsc.comJeśli macie problem z kolejną odsłoną bożonarodzeniowego romkomu z cyklu „Listy do M”, to nie bójcie się — jest alternatywa. I to jaka! „Cicha noc” jest filmem, gdzie rodzinna atmosfera świąt wykorzystana jest do opowiedzenia prostej, ale głębokiej i świetnie zagranej opowieści o Polsce, samotności i trudach życia z innymi. Urzekające, obowiązkowe i dobre polskie kino!

Czytaj dalej

DOBRY film: Ida

źródło: filmweb

źródło: filmweb

„Ida”

Polska, Dania 2013

reż. Paweł Pawlikowski

scen. Paweł Pawlikowski i Rebecca Lenkiewicz

wyk. Agata Trzebuchowska, Agata Kulesza, Dawid Ogrodnik

Gdy w latach sześćdziesiątych „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jerzego Hasa stał się na chwilę popularny wśród bohemy San Francisco, chwalono jego twórców za to, że podczas gdy w Hollywood kręcono już filmy w kolorze, oni zdecydowali się zastosować piękną biel i czerń. Sam reżyser przyznał potem, że to nie estetyka, lecz finanse pokierowały tym wyborem. Współcześnie oczywiście finanse nie grają już (w tym przypadku) takiej roli. „Odkolorowanie” filmu jest już świadomym wyborem artystycznej strategii, która może dodawać całości uroku (jak np. w „Zakochani widzą słonie” czy w tegorocznej „Frances Ha„) lub sprowadzić film głębiej w otchłań kinematograficznej pretensjonalności (stali czytelnicy tego bloga dobrze wiedzą o co nam chodzi). W przypadku „Idy” na szczęście nastąpiło to pierwsze.

Dlaczego pisząc o nowym filmie Pawła Pawlikowskiego napominam o „Zakochanych widzących słonie” i o „Rękopisie znalezionym w Saragossie”? Nie tylko dlatego, że ten pierwszy ma w tytule ulubione zwierzę Współautora, ani dlatego, że według mnie „Rękopis…” to film tak DOBRY, że jeśli go nie widzieliście, to powinniście rzucić wszystko i go NATYCHMIAST obejrzeć. Wpominam o tym głównie dlatego, że polsko-duńska „Ida” jest świetnym połączeniem estetyki polskiej szkoły filmowej z duńskimi filmami w których się mało mówi. Piękne kadry. Świetne połączenie wewnętrznych dramatów ze szlagierami typu „Rudy, rudy rydz”. No i przede wszystkim świetna rola Agaty Kuleszy w roli Wandy Gruz, która kradnie każdą scenę w której jest (zwłaszcza jedną — ci z Was którzy widzieli wiedzą o którą mi chodzi, ci którzy to mają przed sobą to z łatwością rozpoznają ją w kinie).

Czytaj dalej