DobRRRy film: Szybcy i Wściekli 8

Za: cdn3.whatculture.com

Za: cdn3.whatculture.com

Kiedy oglądałem ostatnie filmy z serii, bohaterowie organizowali jeszcze nielegalne wyścigi na ulicach miast, a najważniejszą rozkminą było to, kto współpracuje z policją. Wiele podtlenku azotu przepłynęło jednak w tłokach — zmieniła się ekipa, która w znacznej mierze już wyłysiała, a amatorzy ostrej jazdy na ćwierć mili, nie ścigają się między sobą, ale z atomowymi łodziami podwodnymi i gonią wredych, choć seksownych, cyberterrorystów. Czy jest to DOBRE? Czy da się coś z tego zrozumieć nie oglądając ostatnich odsłon? Czy każdy bez żalu podkręci wynik rewelacyjnego otwarcia (ponad pół miliarda dolarów w pierwszych trzech dniach w Stanach)?

Czytaj dalej

Dobry Film: Sztuka Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej

SZTUKA KOCHANIA  - © Fot Jaroslaw Sosinski / Watchout ProductioGdy twórcy „Bogów” zabierają się za film o kobiecie, która za komuny wychowała seksualnie całe pokolenie Polaków oczekiwania są duże. Dodajmy, że mamy do zobaczenia najprawdopodobniej najbardziej naszpikowany scenami erotycznymi film w historii polskiej filmografii, którego partnerem (medialnym!) jest producent środka na erekcję, a uwielbiany aktor znany z roli Papieża Polaka wciela sie w postać żyjącego w trójkącie pornografa. Czy może z tego wyjść dobry film? Odpowiedź jest zaskakująca jak pierwszy pocałunek…

Czytaj dalej

Przerażająco DOBRY: Scena Ciszy

www-kinoluna-plJoshua Oppenheimer, nominowany do Oscara za dokument „The Act of Killing” powraca do Indonezji. Nie odpuszcza tematu ludobójstwa z lat 60., ale tym razem za bohatera nie obiera oprawcy, ale reprezentanta ofiar, którego konfrontuje z mordercami. Otrzymujemy wyjątkowo mocny, dopracowany artystycznie i wolny od ocen dokument, który każdy powinien oglądnąć. Choć nie jest to przyjemny seans, o czym najlepiej świadczy fakt, że Współautorka w pewnym momencie zupełnie przestała objadać mnie z M&Msów…

Czytaj dalej

DOBRA, choc nie rewelacyjna komedia: Witajcie w Norwegii!

witajciewnorwegii-copyright-motlysas-1

Rzadko się zdarzają takie historie, ale cóż, tym razem ktoś nie ogarnął — film jednocześnie pojawił się w dystrybucji kinowej, jak i w video-on-demand prywatnej stacji telewizyjnej. Za takową płaci rodziciel Współautora, więc kolejną skandynawską komedię oglądałem w rodzinnym zaciszu. Opowiastka o norweskim januszu, który postanawia zarobić na imigrantach jest inteligentna, śmieszna (beke mamy równo z wszystkich) i lekka, ale im dalej w film tym bardziej wytraca tempo i pomysłowość. Do końca docieramy z poczuciem, jakie to mogło być doskonałe, a jest — w tym przypadku tylko — dobrze. 

Czytaj dalej

DOBRY film na czarny protest: Mustang

www-moviemail-com

Choć rewelacyjny debiut tureckiej reżyserki Deniz Gamze Ergüven nie traktuje o aborcji, to w swojej prostocie jest mocnym feministycznym manifestem. Prosta opowiastka o pięciu siostrach staje się filmową przypowieścią o solidarności kobiet i niezależności od widzimisię społeczeństwa. I choć „Mustang” ma czytelne przesłanie, to nie jest ideologiczną propagandówką, ale subtelnym i przepięknym przykładem kina autorskiego. Idealnego na manifestacyjny początek tygodnia.

Czytaj dalej

Boska Florence: DOBRY film do rechotania

tumblr_o2p441zCFR1qcd8z7o1_500.gif

Już w pierwszych minutach filmu stwierdziliśmy, że nasze mamy świetnie będą się na tym bawiły (co jest dużym komplementem dla filmu – zarówno Mama Rybka, jak i Mama Słoń mają doskonałe poczucie humoru). Okazało się, że niedaleko padają jabłka od jabłoni: i my śmialiśmy się do rozpuku – ja dawno tak się w kinie nie uśmiałam, a Współautor dostał takiego ataku śmiechu, że rechotał długo po seansie i o mało co nie spadł ze schodów w Pałacu pod Baranami. A śmieszne było dlatego, że w odpowiednich chwilach wcale śmieszne nie było. 

Czytaj dalej

Śmietanka towarzyska: DOBRY film (na jeden raz)

cafe-society-2

Współautor stwierdził, że starość znać po tym, że do kina zamiast coli kupuje się wodę. Jesteśmy więc starzy, gdyż tym razem przed seansem uzbroiliśmy się  w dwie małe butelki wody niegazowanej (przynajmniej z lodówki – dalej żyjemy niebezpiecznie) i jedną paczuszkę”emenemków” (ryzykownie wybraliśmy te z orzeszkami), która i tak nas przesłodziła. Lada dzień zostaną nam miętówki i Werther’s Original

Wybraliśmy się na „nowego Allena” — czyli coś, co pojawia się z grubsza co rok-dwa i jest równocześnie czymś dobrze znanym i wielką niewiadomą. Film z pewnością podobny do poprzednich, ale może być zarówno wybitny, bardzo średni, albo nudny jak flaki z olejem. Tegoroczne doświadczenie najlepiej opisuje stwierdzenie głównego bohatera: wyszliśmy „na wpół znudzeni, na wpół zafascynowani”.

Czytaj dalej

Nie ma mowy! Czyli przypominamy DOBRY Tumbledown

Dziś do polskich kin wchodzi Tumbledown (po polsku „Nie ma mowy!”), o ktorym pisałam w marcu. Jest to naprawdę przyjemny, uroczy film, po którym zamarzycie o zamieszkaniu w górach Maine i przyczepią Wam się cudowne wycia Damiena Jurado, lećcie więc do kina — a poniżej przypominam recenzję sprzed paru miesięcy.

Rybka

Rebecca Hall w czaderskim kapeluszu patrzy z politowaniem na tych, co nazwali ten film KOMEDIĄ romantyczną Po zwiastunie, polskim tytule (oryginalny jest uroczo enigmatyczny , a chodzi o górę w Maine) i ckliwym początku spodziewałam się albo wyciskacza łez w stylu Nicolasa Sparksa albo szablonowej komedii romantycznej o której zapomnę jeszcze przed zakończeniem seansu i […]

via Nie ma mowy! Czyli DOBRY Tumbledown. — Dobry Film, Zły Film

Dobry Star Trek: W nieznane

images-cdn.moviepilot.com

— Ej, idziemy na „Star Treka”, ale zobacz najpierw poprzednie części! — zachęcał kolega J. Ledwo starcza czasu na życie, a tu jeszcze trzeba nadrabiać filmowe zaległości! Pomimo najszczerszych intencji, do kina wybrałem się kompletnie nieprzygotowany, licząc, że twórcy będą mieli litość dla startrekowych ignorantów. Na szczęście się nie zawiodłem i choć film nie grzeszy oryginalnością, to zdecydowanie broni się jako DOBRE wakacyjne kino, z politycznymi aluzjami w tle…

Czytaj dalej

DOBRY film: Nienasyceni (A Bigger Splash)

 

video-a-bigger-splash-karaoke-superJumbo

Dawno mi się nie zdarzyło, żebym wyszła z kina tak zadowolona i oczaarowana. I to nie dlatego, że wreszcie mogłam wyjść, tylko dlatego, że zobaczyłam film pięknie nakręcony, zagrany, wyreżyserowany, cudownie zmontowany i ze świetną ścieżką dźwiękową, a jeszcze dane mi było dobrze się uśmiać.

Polski tytuł zamiast odsyłać do obrazu Hockneya przywołuje (przynajmniej piszącemu te słowa żarłokowi) na myśl tłuszcze. Co ciekawe, inny film scenarzysty Davida Kajganicha, „Town Creek” został na polski przetłumaczony „Nienasycony”. Przypadek?

 

Czytaj dalej