DOBRY, acz gorszy od prequela. Sicario 2: Soldado

Pierwszy „Sicario” było mrocznym, świetnie zmontowanym filmem, doskonale łączącym kino akcji i napięcie rodem z thrillera. W najnowszej odsłonie znowu jest nieprzyjemnie, krwawo i realistycznie. Choć nie ma Emily Blunt i takiej tajemnicy jak poprzednio, to jest to nadal świetne kino, które polecamy fanom mocniejszych wrażeń, mocno osadzonych w bezlitosnej współczesności.

Czytaj dalej

Nie ma mocnych, na tak dobry film: Iniemamocni 2

Pamiętacie, że pierwsza produkcja Pixara o rodzince superbohaterów była hitem? To aż trzynaście lat temu dostała cztery nominacje do Oscara i statuetkę na najlepszą dłuższą animację. Warto było trochę poczekać na ciąg dalszy. „Iniemamocni 2” to przezabawna satyra na życie rodzinne i filmy o superbohaterach. Nie jestem wprawdze przekonany, że jest to tytuł z gatunku kino familijne, bo z licznych dzieciaków zebranych na sali kinowej, najwięcej radochy… miałem ja.

Czytaj dalej

Lepszy, niż jedynka: Deadpool 2

Antybohater z niewyparzoną (ale mocno poparzoną) gębą wraca z petardą. Nie bierze zakładników, pozostawia po sobie pył, spustoszenie oraz ból mięśni brzucha. Od samego początku wsiadamy na kolejkę górską pełną zwrotów akcji, wulgaryzmów, nawiązań do kultury i szydery z wszystkiego, co się rusza. Bardzo świeża „jedyna” była jak się zdaje jedynie niewinną rozgrzewką przed iście frenetycznym sequelem…

Czytaj dalej

Świetny film: Avengers: Wojna bez granic (a recka bez spoilerów)

Oklaski na sali w trakcie seansu i niemal mistyczna cisza po ostatniej scenie. Zawrotne 29 milionów dolarów zarobionych tylko w Stanach w dniu otwarcia i krytycy, nieumiejący zrecenzować tego filmu bez spoilerów. Fakt — gdy po raz pierwszy zobaczyłem zwiastun nowych przygód Kapitana Ameryki i spółki, trochę kręciłem nosem. Znowu wielcy i potężni mieli walczyć z kolejnym szwarccharakterem, by go pokonać, po epickiej bitwie. Są Strażnicy Galaktyki (bardzo dobra zarówno pierwsza jak i druga część!), Thor (dobra druga i trzecia część), Czarna Pantera i cała gwardia awendżersowa, ale czy jest to coś nowego i odkrywczego? Cóż — TAK. Kino totalne. Bez spoilerów o epicko DOBRYM filmie.

Czytaj dalej

DOBRY film o DOBRYCH psach i meandrach przekładu: Wyspa psów

Z: thefilmexperiance.net

Oczywiście, że czekałam na ten film — jak na każdy tego reżysera. Tym razem powodów do radości i ciekawości jest więcej: mamy animację poklatkową (jak w Fantastycznym Panu Lisie), której akcja umiejscowiona jest w Japonii, w niedalekiej przyszłości. Ponadto jest to film  dwujęzyczny. Moje tłumacko-przekładoznawcze serduszko rosło już od samego początku, gdzie widza uprzedza się o „strategii językowej” twórców: szczekanie przetłumaczono na angielski, japońscy bohaterowie mówią po japońsku, ich wypowiedzi są (czasem) tłumaczone przez postaci (wśród nich mamy też tłumaczy ustnych, często dodających co nieco od siebie) lub paski z tłumaczeniem, lub translatory. W Japonii oraz w innych krajach, gdzie przekład jest naturalnym elementem odbierania kultury zostało to przyjęte z entuzjazmem jako element głębszego przesłania filmu. Natomiast w Stanach Zjednoczonych wywołało to  burzę, przeciekawą dyskusję i oskarżenia o „apropriację kulturową”, co — jak zauważają nieamerykańscy krytycy krytyków — dużo mówi o anglo(ameryko)centryzmie amerykańskiego odbiorcy i jego zagubienia w świetle nierozumianego. Tymczasem ta zabawa niejasnością i brakiem (po/z)rozumienia doskonale wpisuje się w tą opowieść o nierównościach, nadużywaniu władzy i próby dojścia do głosu tych zagłuszanych.  Jest to film o prawach zwierząt ale i ludzi. 

Czytaj dalej

Dobra winna przyjemność: Pitbull. Ostatni Pies

Niestety, „guilty pleasure” ma na Wikipedii jedynie tłumaczenie na serbskochorwacki, więc wybaczcie nieporadność tłumaczeniową w tytule. Trzecia filmowa odsłona przygód „Despero” nie ma wszystkiego tego, czego nienawidzimy w filmach Vegi i chyba dlatego ląduje w kategorii dobry. Ja potraktowałem seans w kategorii sadomasochistycznego żartu primaaprilisowego. I nawet nie płakałem…

Czytaj dalej

DOBRY film z fantastyczną ścieżką dźwiękową: Ja, Tonya

W ostatnim czasie mamy dużo filmów przedstawiających w ciekawy sposób historie osób intrygujących, ekscentrycznych i z nieźle popapraną biografią. Król polki to i tak stonowana historia naszego rodaka, który zbudował imperium jarmarcznych tańców i wycieczek do Polski a przy okazji (przypadkiem?) stworzył piramidę finansową. Disaster Artist jest o kolejnym Polaku, który zrobił film tak ZŁY, że na tym blogu znajduje się nie jedna, lecz dwie recenzje. Niedługo zrecenzujemy też Głupi i pusty gest, który pokazuje absurdalnie tragikomiczne losy redakcji „National Lampoon”. Ja, Tonya (pełny polski tytuł: Jestem Najlepsza. Ja, Tonya) — film ze zdecydowanie największym budżetem spośród wymienionych — doskonale wpisuje się w ten trend tragikomicznego „life fiction” dotyczący biografii tak niesamowitych i absurdalnych, że czasem trudno uwierzyć, że są w dużej mierze oparte na faktach. Tym razem oglądamy opowieść o Tonyi Harding — łyżwiarce figurowej, pierwszej Amerykance której udał się potrójny axel, która dorastała w okropnych warunkach, której kariera rozwijała się pomimo przeciwności, a zakończyła się w sposób niezwykle przykry. 

A grająca matkę tytułowej bohaterki Allison Janney zdobyła za tę rolę Oskara. 

Czytaj dalej

DOBRY film: Czas Mroku

Niewiele brakowało, a Gary Oldman odrzuciłby propozycję zagrania Winstona Chruchilla. Tymczasem to dzięki głównej roli w „Czasie Mroku” jest nominowany do Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowanego. Na tej samej ceremonii będzie była żona Oldmana, nominowana za występ w „Nić widmo”, gdzie asystowała Danielowi Day-Lewisowi, również walczącego o nagrodę dla najlepszego aktora. Ambaras oscarowy jest prawie tak duży, jak w Wielkiej Brytanii wiosną 1940 r…  Czytaj dalej

DOBRY film: Gra o wszystko

Reżyserski debiut Alana Sorkina, człowieka słynącego ze scenariuszy, gdzie w minutę padają gigabajty informacji, należy uznać za udany. Sama historia nie wydaje się być na pierwszy rzut oka najciekawsza, ale dostajemy wciągającą opowieść o zdeterminowanej i inteligentnej kobiecie. A że Jessica Chastain gra rolę życia, to tym bardziej polecamy…

Czytaj dalej

DOBRY czy ZŁY?: Morderstwo w Orient Expressie

Kolejny raz okazuje się, że jesteśmy podzieleni. Współautor, po raz pierwszy miał do czynienia z Agathą Christie, więc mu się podobało — nic dziwnego, pomysł i intryga DOBRA. Współautorka wyszła z kina nie tyle niezadowolona, co znudzona. Dobrze zna książkowy oryginał, poprzednie adaptacje tego dzieła też może oglądać po kilka razy bez nudy. A to chyba nie jest tylko wina tego, że wiedziała, kto zabił? O naszych różnych opiniach o „Morderstwie w Orient Expressie” poniżej… Czytaj dalej