ZŁY film: Moje córki krowy

static.prsa.plReklamowany jako komedia debiut Kingi Dębskiej, ku naszemu zaskoczeniu jest ponurym dramatem o umieraniu w czasach demokracji nieliberalnej. Humor lepszego i gorszego sortu skrzy się, jednak niestety nie balansuje on depresyjnego klimatu związanego z powolnym odchodzeniem z tego świata rodziców bohaterów. Śmieszniejsze to niż „33 sceny z życia”, ale wychodzimy z kina w stanie egzystencjonalnego rozstrzęsienia, z poczuciem, że dramat umierania przesłonił całą resztę. Jednak jest to film, który będzie mi spędzać sen z powiek, bo ma wiele dobrych elementów, przez co stał się kolejnym utrapieniem tych, którzy filmy dzielą albo na dobre, albo na złe…

Czytaj dalej

DOBRY film: Motyl Still Alice

rogerebert.com

rogerebert.com

Idąc na ten film planowałam (jak to ja) wybrzydzać w recenzji na tłumaczenie tytułu. Wróciłam jednak tak przygnębiona, że nawet nie mam ochoty się czepiać. Ostrzegam: jest to ciężki film, pokazujący to, czego się boimy (w stosunku do siebie czy bliskich). Z sali kinowej wszyscy wyszli pośnupując. 

W ciągu ostatnich kilku lat powstało dużo bardzo różnych filmów o ciężkich chorobach, czy też raczej filmów  o rodzinach zmagających się z pogarszającym się stanie bliźnich: od Miłości Hanekego, przez Gwiazd naszych winę, ,  Chce się żyć, Daleko od niej, czy dwie biografie Hawkinga. Still Alice, traktujący o pięćdziesięciolatce dotkniętej wczesnoujawniającą się, dziedziczną odmianą Altzheimera jest oparty na powieści autorstwa Lisy Genovy, która swoją drogą ma doktorat z neurobiologii.

Czytaj dalej

Dobry (choć krótki) film: The Kármán Line

 TKL_Birds-copy1-800x300

Odkryłam niedawno fajny portal, na razie w wersji beta, na którym można znaleźć wiele  filmów (w tym dwa opisywane przeze mnie filmy Cumberbatcha,źr. fortune_films.com „Trzecią gwiazdę” i „Little Favour”) i dużo dodatków w postaci storyboardów, wywiadów, dodatkowych scen, aż po wgląd do scenariusza. Dostęp do filmów i ciekawszych dodatków można wykupić (od ok. 3 dolarów, więc taniej niż DVD). Strona nazywa się We Are Colony i niestety nie płaci nam za reklamę. 

Ale przejdźmy do pierwszego filmu, który obejrzałam dzięki „Kolonii”, po który sięgnęłam głównie ze względu na Olivię Colman, za którą już tęsknię, mimo, że „Broadchurch” dopiero niedawno się skończyło. Kiedy zobaczyłam trailer i zaczęłam domyślać się o co w tej krótkometrażówce chodzi, wiedziałam, że muszę to zobaczyć.

Czytaj dalej

DOBRY film: Witaj w klubie

Źródło: 2.bp.blogspot.com

Źródło: 2.bp.blogspot.com

Dallas Buyers Club

USA, 2013

reż. Jean-Marc Vallée, scen. Craig Borten, Melisa Wallack

wyk. Matthew McConaughey, Jennifer Garner, Jared Leto

Z wszystkich oscarowych filmów ten spodobał mi się najbardziej. Najciekawsza fabuła z tych, jakie do tej pory opisywaliśmy, spośród tych, które walczyły o Nagrodę Akademii. Niesamowita historia fascynującej transformacji człowieka, który musi pożegnać się ze swoją dotychczasową beztroską egzystencją i zacząć walczyć o życie, choć — zaznaczmy z całą mocą — pozbawiona jakiegokolwiek patosu i triumfalizmu. Gorzko-śmieszna opowieść o wręcz niemożliwej do zaistnienia relacji, przechodząca z dramatu psychologicznego w komediodramat, chyba nawet byśmy powiedzieli polityczny. Choć postaci nie są tak barwne jak w „American Hustle”, główny bohater tak dobry tak „Kapitan Philipps”, a historia tak ważna z punktu widzenia amerykańskiej historii jak ta ze „Zniewolonego”, to sądzę, że „Witaj w klubie” poruszając ważną i trudną tematykę, jednocześnie nas bawi i wzrusza do łez, zmuszając nas do mimowolnych oklasków, gdy pojawią się napisy końcowe.

Czytaj dalej

DOBRY film: Daleko od niej

„Don’t worry, darling. I expect I’m just loosing my mind.”

Away from her

Kanada 2006

reż. i scen.Sarah Polley, na podstawie opowiadania Alice Munro „The Bear Came Over The Mountain”

wyk. Julie Christie, Gordon Pinsent

Pierwsze opowiadanie z tomiku Alice Munro „Hateship, friendship, courtship, loveship, marriage” (polski tytuł „Kocha, lubi, szanuje”) to historia o psikusie który dwie nastolatki robią pomocy domowej. Ostatnie, „The Bear Came Over the Mountain” (za diabła nie wiem jak to przetłumaczyli), opowiada o małżeństwie z ponad czterdziestoletnim stażem, Grancie i Fionie, oraz ich wspólnych zmaganiach gdy Fiona zapada na chorobę Alzheimera.

Właśnie zaczynałam czytać to opowiadanie, kiedy dowiedziałam się, że Alice Munro dostała (bardzo zasłużonego) Nobla. Wiedziałam, że Sarah Polley („Take this waltz„) wyreżyserowała adaptację tego opowiadania, więc zbieg okoliczności polegający na tym, że właśnie je czytałam podczas ogłoszenia tegorocznej Noblistki uznałam za znak z Niebios by zobaczyć „Away from her” i, rzecz jasna, moje wrażenia Wam opisać.

Tak samo jak w wielu swoich opowiadaniach Munro bawi się chronologią wydarzeń, tak samo Polley skacze z jednego wydarzenia w drugie. Mamy srogą kanadyjską zimę, mamy krótką wiosnę i lilie, mamy młodość, mamy starość, mamy wspomnienia. Czytając zastanawiałam się, jak została przeniesiona na ekran mowa pozornie zależna stanowiąca ważny element opowiadania. Polley w mistrzowski sposób wcieliła przemyślenia bohaterów i rozważania narratora w dialogi. W ogóle film jest bardzo wierny oryginałowi, nie tylko jeśli chodzi o akcję i dialogi, ale i o oddanie — w tym przypadku przy pomocy muzyki i pięknych zdjęć — słodko-gorzkiej atmosfery całości. Julie Christie wspaniale poradziła sobie z rolą Fiony — te jej przebłyski świadomości, te momenty zakłopotania i te chwile, kiedy nie rozpoznaje swojego męża są świetnie zagrane i naprawdę wzruszają. Grający Granta Cordon Pinsent przekonująco gra męża który widzi, jak jego ukochana żona się zmienia, który sam już nie wie, kim ona jest i czy to, co ich łączyło się liczy.

Trudno pisać o tym bez zdradzania i spłaszczania fabuły. I opowiadanie, i film, to piękna i smutna historia miłości takiej, o której raczej się mało mówi i to w sytuacjach, o których raczej nie chcemy myśleć, choć prawdopodobnie wielu z nas się w nich znajdzie. Dlatego radzę, byście w wolnej chwili sięgneli po twórczość tegorocznej Noblistki oraz po ten film, który zdecydowanie jest DOBRY.

Rybka

Ciekawoska: Głos Gordona Pinsenta znany jest dzieciom anglojęzycznym jako głos Słonia Barbara. Ta informacja nie ma wiele wspólnego z filmem, ale mnie zaciekawiła.