Uroczo zły: Śmierć w miękkim futerku

Dawno temu dobre kino Agrafka w Krakowie miała festiwal filmowej kiszki. Później ponoć w kinie Kijów odbywały się w krwawe poniedziałki. Dlatego, gdy dowiedziałem się, że idea żyje i ma się dobrze, pognałem jak kot po dachówkach do Cafe Szafe, gdzie w ramach Bloody Monday puszczono „Śmierć w miękkim futerku”. Produkcja z 1988 r. o demonie-kociaku była urzekająco zła, a ja dowiedziałem się po raz kolejny, że życie mi uciekło…

Czytaj dalej