Śmietanka towarzyska: DOBRY film (na jeden raz)

cafe-society-2

Współautor stwierdził, że starość znać po tym, że do kina zamiast coli kupuje się wodę. Jesteśmy więc starzy, gdyż tym razem przed seansem uzbroiliśmy się  w dwie małe butelki wody niegazowanej (przynajmniej z lodówki – dalej żyjemy niebezpiecznie) i jedną paczuszkę”emenemków” (ryzykownie wybraliśmy te z orzeszkami), która i tak nas przesłodziła. Lada dzień zostaną nam miętówki i Werther’s Original

Wybraliśmy się na „nowego Allena” — czyli coś, co pojawia się z grubsza co rok-dwa i jest równocześnie czymś dobrze znanym i wielką niewiadomą. Film z pewnością podobny do poprzednich, ale może być zarówno wybitny, bardzo średni, albo nudny jak flaki z olejem. Tegoroczne doświadczenie najlepiej opisuje stwierdzenie głównego bohatera: wyszliśmy „na wpół znudzeni, na wpół zafascynowani”.

Czytaj dalej