DOBRE filmy w Chinach, cz. II: Dzikie historie w Hong Kongu

W Hong Kongu można bardzo łatwo znaleźć tanie miejsce noclegowe i to w samym centrum miasta. Blisko głównej stacji metra, rzut kamieniem od przystani, skąd odchodzą promy na wyspę Hong Kong czy do Makau. I na tym zalety hostelu się kończą. Miejsce jest podłą meliną, z klaustrofobicznymi pokojami, paskudnym standardem sanitarnym. Do tego wyjątkowo wredny właściciel, z którym się trzeba niemal o wszystko wykłócać, i rzesze panów z Bliskiego Wschodu i Azji Południowej, oferujących przy wejściu „cheap hash, bro!”. Złość w człowieku narastała taka, że myśli same kreowały scenariusze wrednej zemsty. Na szczęście udało mi się zobaczyć „Dzikie Historie”, argentyńskiego konkurenta „Idy” do Oscara w tym roku i złość od razu odpuściła. Raz — że film uczy, iż agresja nie popłaca, dwa — film jest tak DOBRY, że od razu opuszczają nas złe feromony, no i trzy — miasto, które ma TAKIE kino, nie może być złe.

Czytaj dalej

DOBRY film z Kazachstanu: Prezent dla Stalina

Źródło: market.poff.ee.com

Źródło: market.poff.ee.com

Podarok Stalinu

Izrael, Kazachstan, Polska, Rosja, 2008

reż. Rustem Abdrashev

scen. Pavel Finn,

wyk. Nurjuman Ikhtimbajev, Jekaterina Rednikova

Internetowe festiwale filmowe to — pomimo swego paradoksu — świetne przedsięwzięcia. Nic to oczywiście w porównaniu z magią festiwalowego święta w realu, gdzie stłoczeni w jedej sali, czujemy na plecach oddech innych kinomanów, a w trakcie seansu, pochłonięci akcją, zdajemy sobie jednak podświadomie sprawę, że choć każdy z nas na swój własny sposób interpretuje film, to nie jesteśmy pozostawieni w tej czynności sami sobie. Oglądanie filmów — wyłączając pornografię — to jednak czynność społeczna. Czasem jednak zmuszeni jesteśmy oddać się dziesiątej muzie w intymnej samotności. Festiwal filmowy online to próba pogodzenia piękna wspólnotowości kinowego przeżycia, z koniecznością dnia codziennego. To, czy się to udaje, jest dla mnie jednak wtórne wobec tego, czy oglądam DOBRY czy ZŁY film.

Jakiś czas temu, na naszym facebooku daliśmy znać o Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Dialogu Kultur. Żeby podkręcić partycypację w tym przedsięwzięciu, organizatorzy wymyślili, by wszystkie filmy były do oglądnięcia przez czas festiwalu za darmo w internecie, na filmowym portalu mubi.com. Nie miałem za dużo czasu na oglądanie dzieł Filipińczyka Diaza, słynącego z parogodzinnych produkcji, więc „ene-due-rike-fake, na kogo padnie na tego bęc”, padło na produkcję… kazachstańską. I DOBRZE trafiłem.

Czytaj dalej