„Cuda”: DOBRY film, chyba, że boicie się pszczół.

źr. www.meltry.it

źr. www.meltry.it

Czasem idzie się na film nie wiedząc, czego się spodziewać. Tym razem jedyna co wiedziałam przed seansem, to że to ma być film o jakiejś rodzinie we Włoszech i że zdobyło Grand Prix w Cannes. Zachęcające, ale niejasne. Wyszłam bardzo zadowolona.

 Cuda to cudownie rozwlekły, posiadający własny rytm i subtelny urok film, który przenosi w upalne pola i magiczne nadmorskie zakątki na pograniczu Umbrii i Toskanii. Jest cicho. Często jedyną muzyką jest brzęczenie pszczół i kapanie świeżego miodu. Nie zawsze wiadomo o co chodzi. I dobrze.

Czytaj dalej

Dobry Film: Anomalia

Kuro, co się stało z wiosną?

Kuro, co się stało z wiosną?

La Cinquième Saison

Belgia, Francja, Holandia, 2013

reż. i sc. Peter Brosens, Jessica Woodworth

wyk.  Aurélia Poirier, Django Schrevens

Tą recenzją rozpoczynamy na naszym blogu cykl wspominek po festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. Choć od zakończenia kinowego święta we Wrocławiu trochę już minęło, to za słuszne uznałem poczekanie chwilę, ot tak by trafić z recenzją w okres, kiedy poszczególne obrazy udostępnione zostaną szerszej publiczności w polskich kinach. 

Szkoda, że polskiego tłumacza znowu poniosła artystyczna fantazja i zaniechał dosłownego tłumaczenia. Może uznał, że „Piąta pora roku” brzmi za mało spektakularnie, a do kin rzesze przyciągnie raczej socjologiczny żargon, od razu kojarzący się z incepcjami, infiltracjami i innymi takimi popularnymi terminami chętnie wykorzystywanymi przez przemysł filmowy zajmujący się w ostatnim czasie tematami z obszaru socjologii, kognitywistyki i psychologii. Tymczasem pierwotny, bardziej oryginalny i zmyślny tytuł od razu nadaje filmowi odpowiednią, poetycką aurę. „Anomalia” jest zdecydowanie kinem artystycznie i estetycznie dopieszczonym do granic możliwości. Jednocześnie belgijski/holenderski/francuski widz już na wstępie wiem o co chodzi (anomalie pogodowe); my w Polsce musimy czytać recenzje na ciekawych blogach filmowych.

Ostatnia zima choć nie należała do najcięższych, jakie pamiętam (w końcu to w lutym 2012 temperatura spadała i dość długo utrzymywała się na poziomie -30 st. Celsjusza), to niewątpliwie była upierdliwa swoją długością, o czym najlepiej świadczy podszyty głębokim niedowierzaniem i rozczarowaniam żart o białych świętach (Wielkanocnych). Brosens, pochodzący z Belgii, której stolica odnotowała w tym roku najzimniejsza wiosnę od lat 70. (średnia temperatura na poziomie nieco ponad 8 st.), podchwycił wątek zimy, która nie odpuszcza. A raczej wiosny, jaka nie nadchodzi w pewnej spokojnej flamandzkiej wioseczce. Pozimowa szaruga staje się stanem permanentnym, tytułową piątą porą roku (a nie żadną tam anomalią!)

Wszystko zaczyna się niewinnie – od nieudanego święta pożegnania zimy, w trakcie którego, w atmosferze ludowego festynu zwyczajowo pali się na szczycie za osadą wielkie ognisko. Tym razem coś się pierniczy, bo ogień w ogóle się nie ima suchych gałęzi (to tak jakby marzanna nie chciała nam się podpalić i utonąć!), stos stoi jak stał. Wszyscy wracają do swoich zajęć, ale niespełniony obrzęd staje się złym omenem, zapowiadającym anomalię. Choć zima od chodzi, zamiast wiosny jest szaro, buro i zimno. Nie ma plonów, zdychają pszczoły, kury nie dają jajek – katastrofaalne zaburzenie naturalnego porządku.

Cała sytuacja odbija się oczywiście na nastrojach ludzi, którzy popadają w coraz bardziej nerwowe nastroje, co prowadzi w końcu do paru nieprzyjemnych sytuacji. W przeciwieństwie do „Dżumy” Camusa, gdzie grożące życiu zaburzenie naturalnego porządku staje się punktem wyjścia do egzystencjalnych rozważań, w „Anomalii” mamy studium narastającej anomii – zaniku norm (może to był lepszy tytuł, Panie Tłumaczu?) i zniszczenia międzyludzkich relacji. Perspektywa jest zdecydowanie szersza, bohaterem jest tak naprawdę cała społeczność belgijskiego wygwizdowa. Brak racjonalnego wytłumaczenia całej sytuacji prowadzi do triumfu irracjonalizmu. W końcu gdzie rozum śpi budzą się demony… Strach nie tyle niszczy myślenie, ale i skłania do szukania nieludzkich i radykalnych rozwiązań. Zło społeczne nie ma jednak imienia, oprawcy są anonimowym tłumem. To wrażenie depersonalizacji zbrodni potęgowane jest przez noszenie przez mieszkańców masek z długimi nosami, przypominających ubranka średniowiecznych lekarzy odwiedzających chorych w trakcie epidemii dżumy. Jeszcze jedno nawiązanie do francuskiej literatury?

Oczywiście, wioska funkcjonuje w pewnym kontekście państwowym. Niestety ogłoszona na poziomie kraju klęska żywiołowa, sprowadza się jedynie do skonfiskowania trzody chlewnej. W obliczu zagrożenia państwo postępuje bezdusznie według wcześniej ustalonych i trudno zrozumiałych reguł, zostawiając w gruncie rzeczy ludzi samym sobie. A ci, na ile mogą, próbują radzić sobie w nowej sytuacji, uciekając się do mniej lub bardziej nagannych w normalnych warunkach sposobów zarobku.

Szukają wiosny w polu.

                                                          Szukają wiosny w polu.

Pięknie to jest zrobione, z geometrycznymi ujęciami, ślicznymi pejzażami belgijskiej wioski, zaskakującymi perspektywami i wyrazistymi barwami. Aż tęsknimy za zimą! Czułem w „Anomalii” nawiązanie do kolorystyki rustykalnych obrazów Bruegla, choć tematycznie bliżej temu filmowi do boschowskiego pandemonium. Można się w nim doszukiwać w nim aluzji do kryzysu gospodarczego, czy też traktować go jako dosyć ogólny traktat o narodzinach totalitaryzmów.

Film ma – niestety – JEDEN poważny mankament – to już było. Kolejny social-thriller, ukazujący stopniowe załamanie się dotychczas obowiązujących norm oraz odsłaniający mechanizmy prowadzące do przerażających zbrodni.

Wszystko to ma jednak piękne i ujmujące zamysłem opakowanie, dlatego pomimo dużego „ale” z przedostatniego akapitu tego wpisu ostatecznie ląduje w kategorii DOBRY FILM.