ZŁA komedia, w ZŁYM kinie, w ZŁYM kraju: Pogrzeb Babci Berthe

Za: www.versatile-mag.fr

Za: www.versatile-mag.fr

Adieu Berthe, l’enterrement de mémé

Francja, 2011

reż. Bruno Podalydès, scen. Bruno Podalydès, Denis Podalydès

Denis Podalydès, Valérie Lemercier, Isabelle Candelier

Środa to DOBRY dzień na kino. Nie tylko dlatego, że można odprężyć umysł w środku tygodnia, który trzeciego dnia wieczorem ma się — jakby tu nie liczyć — już bardziej, niż mniej, ku weekendowi. Jest oczywiście też inny powód. W ramach „Crazy Wednesday” bilety do multipleksu znajdującego się w galerii handlowej ciągnącej się pod bliźniaczymi wieżami Petronasu są po zaskakującej cenie 9RM (mniej niż 9zł). Umówmy się — regularne 14RM za bilet w kinie z milionem sal to naprawdę niewiele, no ale jak można dodatkowo przyoszczędzić to czemu nie? Niestety, kino pod wieżami nie miało za wiele do zaoferowania w środę po 21:00. I dzięki Bogu! Bo przypomniałem sobie o prowadzonej przez Francję dyplomacji kulturowej, czyli Francuskim Festiwalu Filmu i Sztuki 2014 w Kuala Lumpur. Ku mojej radości, w kinie znajdującym się nieco dalej od pnącego się jak ambicje polityków malezyjskich gmachu Petronasu mieli puścić film, na który w sumie zamierzałem się wybrać. Radość moja jednak była jednak trwała jak opór francuskiej armii w 1940 r. — ulotniła się, zanim ją zarejestrowano.

Czytaj dalej

Do DOBREJ Evy: 300: Początek Imperium

Źródło: www.nerdlocker.com

Źródło: www.nerdlocker.com

300: Rise of an Empire

USA 2014

reż. Noam Murro,

scen. Zack Snyder, Kurt Johnstad

wyk. Eva Green, Sullivan Stapleton

Droga Evo,

już myślałem, że mnie szlag trafi. Przygotowałem się najlepiej jak potrafiłem do nowego filmu z Twoim udziałem: zakupiłem sushi, kurczaka a la Malaysia no i chipsy. Wszystko bez problemu przemyciłem przez bramki na wejściu do kina, razem z kawą ze S. dla koleżanki P. Wziąłem nawet odpowiednio gruby sweterek, bo jak wiesz, rano, wieczór, we dnie, w nocy jest tutaj 30 stopni, ale jak już włączają klimatyzację w pomieszczeniach to można zamarznąć. Dlatego jak się jedzie autobusem, bądź idzie do właśnie kina należy się odpowiednio grubo odziać, by nie umrzeć z hipotermii. Pierwszy atak złości przyszedł, gdy próbowałem otworzyć chipsy. Nie wiedzieć czemu, do zamknięcia paczki jakichkolwiek chrupsów używają tutaj super kleju, wiec zawsze jest walka. No, ale harcerzem byłem to sobie poradziłem (zębami). Złość mnie ogarnęła, gdy się okazało, już po seansie, że te purytańskie sukinsyny wycięły najlepszą scenę filmu…

Czytaj dalej