Dwa filmy, które jak będą złe, to będę zły

Dzisiaj króciótko o dwóch filmach, na które bardzo czekam i bardzo chcę, żeby były dobre. Jeśli nie spełnią moich oczekiwań, to bezlitosna fala żali i krytyki wyleje się w następnych postach.

„Pierwszy śnieg” jara mnie z paru powodów. Po sześciu latach powraca Tomas Alfredson, który ma na koncie dwa świetne filmy. „Szpiega” na podstawie powieści Johna le Carre to długaśny i skomplikowany thriller szpiegowski, jaki ciężko zrozumieć za pierwszym razem. Ale ma rewelacyjny klimat kina noir i doborową pakę (Gary Oldman, Colin Firth, Tom Hardy, Mark Strong, Benedict Cumberbatch). Z kolei „Pozwól mi wejść”, szwedzki horror o wampirach w szkole, był tak dobry, że Amerykanie poczuli się w obowiązku zrobić remake.

Po drugie, najnowszy film szwedzkiego reżysera to ekranizacja kryminału Jo Nesbo o tym samym tytule. Oczekiwania są tym większe, że jest to chyba najlepsza część przygód steranego życiem komisarza Harrego Hole’a. Fani marudzą, że Alfredson zabiera się za siódmą odsłonę serii, ale i ja zacząłem czytać Norwega od tego tytułu. Zbieżność z gustem reżysera jedynie wzmaga moje podniecenie.

Po trzecie — Fassbender. Sceptycy przypominają, że aktor nie miał ostatnio największego szczęścia do filmów (OK, „X-men: Apocalypse” było niezłe, acz bez rewelacji?), ale chyba doskonale się nadaje do tej roli.

Po czwarte — scenariusz Sørena Sveistrupa, odpowiedzialnego za cieszący się międzynarodowym uznaniem „The Killing” (po polsku „Zbrodnia”, w orginale „Forbrydelsen”). Duńskie seriale podbiły serca publiczności, a kluczem do ich sukcesu była swoboda scenarzystów. Ciekawe jak to się uda przy adaptowanej historii i produkcji dla medialnego giganta, jakim jest Universal? Cóż — zaraz się przekonam.

Ale powodów, by liczyć na dobry film jest dużo.

O ile na „Pierwszy śnieg” czekam od momentu, gdy reżyser zapowiedział pracę nad tym scenariuszem (2014 r.?), to zwiastun „Człowieka z magicznym pudełkiem” był zaskoczeniem. (To chyba jedyny pozytyw pójścia na „Botoks”, przed którym lojalnie przestrzegam!). Si-fi znad Wisły, futurystyczna dystopia z wyraźnym komentarzem politycznym i dobrymi recenzjami po projekcji na festiwalu w Gdyni? Bodo Kox podobno nie narzekał na nadmiar hajsu na efekty specjalne, ale jak to zwykle bywa — ograniczenie pokazuje mistrza.

Zwiastun ma cudowny cyberpunkowy klimat, a wykorzystanie „Krakowskiego spleenu” Maanamu jest najlepszym wykorzystaniem muzyki w filmie od czasu „Baby Drivera”. Ścieżka dźwiękowa będzie zatem zacna. Oby i film dał radę!

Słoń

Jedna myśl nt. „Dwa filmy, które jak będą złe, to będę zły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *