DOBRY film: Barry Seal – Król Przemytu

Za: businessinsider.com

Za: businessinsider.com

Choć sam film jest jak dla mnie mniej dynamiczny i fajerwerkowaty niż jego zwiastun, to trzeba przyznać, że opowieść o cwanym pilocie jest dobra. Nie tylko udało się zrobić dynamiczne kino, na podstawie autentycznych wydarzeń, ale i między wierszami odbrązowiono mit Ameryki. Poza tym, po raz kolejny okazuje się, że życie pisze najlepsze scenariusze, a kurdupelkowaty scjentolog w głównej roli nie tyle nie przeszkadza, ale przydaje wrażeń.

American Made

USA, 2016

reż. Doug Liman, scen. Gary Spinelli

wyk. Tom Cruise, Domhnall Gleeson

Nie ma to jak pójść na inspirowany prawdziwymi zdarzeniami film, z fanem, który przed seansem dowiedział się wszystkiego. Na bieżąco będziemy dowiadywać się o kolejnych odstępstwach od historii, uproszczeniach i przekłamaniach. W punkt jest niewątpliwie uwaga, że aparycja Toma Cruisea nijak ma się do pucułowatego oblicza Adlera Berrimana Seala. Czy mamy z tym problem? Cóż, nawet nie ma czasu nad tym za bardzo myśleć. Bardzo szybko tytułowy bohater z pilota pasażerskich linii lotniczych, staje się współpracownikiem CIA i kurierem kartelu z Mellin (ktoś już widział Narcosa 3.0? Pisaćże w komentarzach!). A to tylko początek jego licznych doświadczeń, dzięki którym zarobił około 16 milionów dolarów i ścignął sobie na kark agentów przynajmniej czterech agencji federalnych.

Za: bloximages.newyork1.vip.townnews.com

Za: bloximages.newyork1.vip.townnews.com

Jak w „Rekinach Wojny” mamy tutaj akcje i wydarzenia, które potem sprawdzamy w Internecie, celem zweryfikowania ich wiarygodności. Jest tak w przypadku zarówno ucieczki na rowerze w chmurze kokainy po awaryjnym lądowaniu w dzielnicy mieszkaniowej, czy średnio udolnym praniu brudnych pieniędzy. Analogia z filmem o nastolatkach wygrywających przetargi Pentagonu na dozbrojenie armii afgańskiej idzie jednak dalej. I tutaj mamy ewidentną dziurę w systemie, sprytnego bohatera, którego jedne instytucje rządowe ściagają za przestępstwa spisane w tomach akt, a inne– ochraniają. Scena, gdy bohatera na raz aresztują agenci paru urzędów jest tutaj wyjątkowo symboliczna. Powtarzany od czasu do czasu przez Seala tekst o tym, że taka historia może się zdarzyć jedynie w Ameryce jest pewnie na wyrost. Niemniej dobrze pokazuje, że Stany to kraj daleki od ideałów i gdzie jest miejsce na zrobienie niesamowitej kasy na niezłych przekrętach.

„Barry Seal” jest na jakimś trudnym do zrozumienia przeze mnie poziomie kapeńkę rozczarowujący. To nie jest „Baby Drive” po którym wyszedłem z kina chcąc kraść bryki spod kina. Zbyt dobry zwiastun? Za duży zachwyt nad „Narcosem” i konieczność porównań (jakże inaczej tutaj ukazany jest Escobar  w porównaniu do produkcji Netflixa!)? A może brakuje mi tutaj wyraźnego przeciwnika, policjanta deptającego bohaterowi po piętach? Tak, jest kartel z Medellin, ale nie ma tutaj rozgrywki między dwójką antagonistów. Jest za to agent CIA, Shafer (Domhnall Gleeson), autor kolejnych radosnych koncepcji na walkę z komunistami w Ameryce.

Za: photos.laineygossip.com

Za: photos.laineygossip.com

I jeszcze wątek kobiecy: ja nic nie mówię, ale ciekawa jest postać żony naszego bohatera, Lucy (Sarah Wright), której wątplwości wobec źródeł zarobku męża topnieją wraz z napływem hajsu.

Co by nie wybrzydzać: jest to dobre, rozrywkowe kino, z niezłą muzyką, szybką akcją, niemałą ilością komizmu i akcji. Świetnie prowadzona jest narracja przez bohatera, który w pewnym momencie zaczął nagrywać na kamerę wideo swoje przygody, co stanowi lejtmotyw całości. Do tego dochodzi naprawdę kawał historii i w sumie zgrabny wykład o geopolityce. Finał z aferą contras z lat 1986-87 (najszybszy i najmocniejszy spadek poparcia dla urzędującego prezydenta USA po drugiej wojnie światowej) jest komiczny, ale pokazuje, jakie są konsekwencja bycia szeryfem światowego ładu. Nie da się pogodzić łamania prawa w imię walki z komunizmem/rewolucją/nazwij-wroga-jak-chcesz z legalizmem na swoim podwórku. Ten moralny rozkrok nieuchronnie skutkuje tym, że znajdą się spryciarze, którzy pod ochroną CIA będą zakopywać worki z narko-kasą w ogrodzie.

Choć jest to dosyć ryzykowny proceder… (nie, zdjęcie na końcu posta nie jest spojlerem;)

Słowem: super pozycja na zakończenie lata. Lekko, dynamicznie i z delikatnie zasugerowanym morałem.

Słoń

Za: newsxt.us.com

Za: newsxt.us.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *