Dobry, ale czy najlepszy? Najlepszy

ocdn.euPo „Bogach” (którzy wywołali zachwyt Współautorki), Palkowski wraca z kolejną opowieścią o herosie. Tym razem, nie jest to jednak sławny w kraju i za granicą chirurg, ale sportowiec z rekordem świata, który dotąd pozostawał raczej nieznany w rodzimym kraju. Postać Jerzego Górskiego pozna teraz każdy kinoman. Pytanie jednak, czy „Najlepszy”, jest tak rewelacyjny, jak się go reklamuje?

Najlepszy

Polska, 2017

reż. Łukasz Palkowski,

wyk. Jakub Gierszał, Arkadiusz Jakubik,

Prosi się o porównanie dr. Religi do Góreckiego. W „Bogach” mieliśmy twardy realizm, bohatera zmagającego się raczej z toporną rzeczywistością. Wizjonera, walczącego z brakiem środków, zrozumienia, zabobonem („czy po przeszczepie mąż mnie będzie dalej kochać?”), a przede wszystkim paskudnym systemem. Pamiętacie scenę budowania kliniki w Zabrzu? Górecki w wykonaniu Jakuba Gierszała (m. in. „Pokot”, „Nieulotne”) walczy przede wszystkim z samym sobą. Oczywiście, dokoła marazm PRL-u, brak perspektyw, dziura zatopionej w komunistycznej beznadziei Legnicy, ale głównym przeciwnikiem bohatera jest on sam.

Co więcej, tutaj twórca puszcza trochę wodze fantazji, by oderwać się od rzeczywistości. Pojawia się ryzykowny artystyczny zabieg z alter-ego Górskiego, jego narkomańskiego demona, prześladującego go przez całe życie. „Nikomu nic nie musisz już udowadniać!” — słyszy już „czysty” sportowiec, ale on opowiada:

Sobie muszę udowodnić. Wiesz, jak to jest się bać przez całe życie?

Ten wątek broni się jednak, jest zwornikiem całej fabuły i dobrze oddaje mrok duszy bohatera. Gierszał nie jest może Tomem Hardym (polecamy „Legend”, gdzie Anglik wciela się w postać bliźniaków Kray), ale dźwiga tę w sumie trudną rolę.

cont5.naekranie.pl

Walkę Górskiego śledzimy w porządku chronologicznym. Od jego narkotycznych tripów z kolegami (tutaj znowu spotyka się Gierszał z Kościukiewiczem, którzy we „Wszystko co Kocham” od szarugi epoki uciekali w punk-rocka, a w „Najlepszym” — w dragi), poprzez ból odwyku (kto pierwszy pozna Gajosa?), aż po finałowy wyścig morderczego Double Ironmana w Stanach.

Całość przetykana jest matrymonialnymi interludiami, ale drażni trochę postać Ewy (Kamila Kamińska). Zresztą hej, ona zaczyna się nim interesować dopiero, jak przychodzą pierwsze sukcesy! Ich flirt, szczególnie jak się dzień wcześniej zaczęło oglądać „Mindhunter”, jest nudny jak flaki z olejem.

Ta pierwsza część filmu trochę się dłuży, za dużo jest tych melanży. Traci trochę całość, bo potem powrót do sportu goni dosyć szybko. Jest to oczywiście konsekwencja wizji artystycznej i pewnie nie przyczepiałbym się, gdyby jednak trochę niejasna ewolucja teścia Górskiego, który z nieprzejednanego wroga, staje się ważnym opiekunem. Ten wątek jest zbyt niezrozumiały. Utwierdza mnie to w dziwnym przekonaniu, że Palkowski swój najlepszy film ma jeszcze przed sobą.

www.ppe.pl

To jest mój chyba największy i jedyny zarzut — po rewelacyjnym zwiastunie spodziewamy się dynamicznej petardy, wartkiego tempa i zawrotnych akcji. Jest trochę poniżej oczekiwań, bo lepiej mi się oglądało jednak „Cichą Noc”. A przecież debiut Domalewskiego to rodzinny dramat toczący się w trakcie jednej wieczerzy wigilijnej, a nie opowieść o długiej drodze z dna narkotycznego nałogu po spektakularny sukces!

Poza tym małym kamyczkiem do ogródka „Najlepszy” jest bardzo dobrym filmem. Są momenty wzruszenia, walki, dramatyczny finał. No i komizm. Gdzieś przeczytałem biadolenie, że za dużo tutaj nieuzasadnionych wulgaryzmów. Chyba oglądaliśmy różne filmy. K*rwy i ch^e sypią się gęsto, ale gdy robi to Arkadiusz Jakubik czy Tomasz Kot to aż się prosi o więcej (hehe, pamiętacie grę w oczko w „Bogach”?*). Perełką filmu są postacie drugoplanowe, wspomniany Jakubik jako trener Góreckiego, Tomasz Kot jako jeden z działaczy sportowych, czy Haniszewski jako entuzjastyczny instruktor tańca towarzyskiego. Szymon Piotr Warszawski (Bochenek z „Bogów”), gra z kolei jakby ciągle był oficerem CBŚ z „Belfra”.

No i po raz kolejny wierne oddanie klimatu polskiej komuny. Do tego muzyka „Deep Purple” i mamy dobre polskie kino. Film inspirujący, poprawiający humor, ale nie popadający w banał.

Lepszy niż „Cicha Noc”? Nie sądzę. Czy iść do kina? Koniecznie!

Współautor

bi.gazeta.pl

*- rozmowa nad stołem operacyjnym:

Pielęgniarka: – Oczko!

Dr Religa: – Co?

Pielęgniarka: – Dwudziesta pierwsza k*rwa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *