ZŁY film: Pewnego razu

201611552_3_img_fix_700x700

Hej, stanę na wirsycku//Bedę dyrektorem, bedę dyrektorem!

Współautor po raz kolejny udzielił mi reprymendy: dalej nie napisałam o filmie, na którym byliśmy już prawie tydzień temu. Rzeczywiście, miałam duże problemy z napisaniem tej recenzji — i to nie dlatego, że film był tak ZŁY, że Słoń nie chciał mi oddać pieniędzy za bilet (w końcu jednak udało mi się go doprowadzić do bankomatu i wydobyć dług). Dlatego, że był tak nudny, że na samą myśl muszę się położyć. Teraz jednak wypiłam bardzo dużo kawy i mocnej herbaty — może tym razem się uda.

Czytaj dalej

Dobry festiwal krytyków filmowych: Kamera Akcja

20161009_153500

Zdjęcie z niedzielnego panelu o promocji polskiego kina za granicą „Idą w świat”. Od lewej: Michał Pabiś-Orzeszyna, Agnieszka Rostropowicz-Rutkowska, Urszula Piasecka oraz Adam Kruk.

Podobno jest to jedyny festiwal w Polsce poświęcony sztuce krytyki i krytykanctwa filmów. Łódzka Kamera Akcja, będąca inicjatywą studentów łódzkiej filmówki, nie chce konkurować z najważniejszymi konkursami młodych adeptów krytyki, ani tym bardziej być zjazdem kółka wzajemnej adoracji. Poprzez położenie dużego nacisku na obecność młodych i zdolnych oraz blogerów (to się nie wyklucza!), wydarzenie daje możliwość spotkania zarówno autorytetów, jak i kolegów po fachu. A przy okazji zobaczenia kilku świetnych filmów…

Czytaj dalej

ZŁY film: Jason Bourne

teaser-trailer.com

Matt Damon nie wystąpił w czwartym filmie z cyklu o superagencie Jasonie Bourne. „Dziedzictwo Bourne’a” z 2012 r. było słabe i mocno naciągane, nie pomógł ani Edward Norton, ani Jeremy Renner (ok, wyzłośliwiam się trochę z Rennerem, bo bardziej mi on pasuje w rolach niefortunnych bohaterów niż sjerjoznych zabijaków…). Kiedy zatem okazało się, że Matt Damon wraca, pojawiła się nadzieja, wsparta obiecującym zwiastunem. Niestety, najnowsza produkcja inspirowana prozą Roberta Ludluma jest potrawą wyjątkowo ciężkostrawną, a plask dłoni opadającej na moje czoło po seansie, jaki wyjątkowo głośno rozszedł się po sali kinowej, niech będzie najlepszym świadectwem tego, co musiałem przeżyć… 

Czytaj dalej

ZŁY film: Kamper

kamper

Od samego początku mieliśmy złe przeczucia. Współautor już chciał zwiać przed kasą, ja jednak go zatrzymałam: musi być recenzja, razem damy radę! Co masz oglądać po powrocie na ojczyzny łono, jak nie Polski film? Z nalepek wychodzi mi darmowy popcorn, jestem głodna! Zrezygnowany Słoń zakupił jeszcze oranżadkę z lekką zawartością piwa (która nas uratowała). Potem zaczęły się facepalmy i lekkie łkanie.

Czytaj dalej

Iluzła 2

www.ew.com2

W tym roku Władysławowo powaliło Współautora na kolana swoją nadspodziewanie bogatą ofertą kulturalną. Oprócz znanych i lubianych atrakcji (aleja gwiazd sportu, wystawa pająków i skorpionów w domu parafialnym oraz imprezy w budzie przy porcie), utwierdzających wszystkich w przekonaniu, że tytuł Europejskiej Stolicy Kultury jest kwestią czasu dla pięknego, nadmorskiego kurortu, pojawiła się m. in. tzw. Scena Kulturalna, gdzie dzięki sieci multipleksów miałem okazję udać się na drugą część przygód Czterech Jeźdźców…

Czytaj dalej

High-Rise: film ŁADNY, ale czy DOBRY?

bf3445dcd021fcab087c04cf78532057

Z dużym opóźnieniem zabrałam się za High-Rise, a gdy już udało mi się go zobaczyć, długo zajęło zebranie mi myśli. Nie lubię oglądać adaptacji przed przeczytaniem oryginału (wiecie, ile książek dzięki temu przeczytałam?), ale dopiero wczoraj udało mi się zabrać za powieść Ballarda. To ciekawe, że film, który chwilami mnie strasznie nużył (nawet się chyba zdrzemnęłam podczas seansu…) i tak zachęcił mnie do lektury, choć tak naprawdę pchnął mnie do tego artykuł o problemach w ekranizowaniu Ballarda tuż po ogłoszeniu, że mają to kręcić. Nakręcone dzieło jednak wywołało u mnie pewną irytację – pomimo ciekawych rozwiązań, czegoś tam brakuje…

( poniżej minimalne spoilery co do pierwszej linijki powieści)

Czytaj dalej

ZŁY film: Nieznany

maxresdefault.jpg

Carlos też zastanawia się, jak policja może być aż tak niekompetentna

Wreszcie! Ostatnio kilka razy zasiadałam do filmu, który okazywał się DOBRY, wreszcie — z okazji Tygodnia Kina Hiszpańskiego w kinie pod Baranami — udało mi się trafić na dzieło uroczo wręcz ZŁE, gdzie może całkiem niezły ogólny pomysł i piękne, budujące napięcie zdjęcia i muzyka bezskutecznie próbują odciągnąć od tak idiotycznego scenariusza i tak kretyńskich dialogów, że z naszego rzędu w kinie wciąż dobiegał chichot.

Czytaj dalej

Zaskakująco ZŁY: Batman kontra Superman. Świt sprawiedliwości

96732b485ac46ee972bab027c8d2c415104532d0

„Słuchajcie, dobrze wiecie, że ten dzień musiał nadejść, więc po prostu posadźcie swoje dupy w kinowych fotelach, pogapcie się parę godzin na ekran IMAX-a i będziecie mieli to gówno raz na zawsze z głowy” — wyzłośliwiał się satyryczny portal The Onion, wkładając takie właśnie słowa w usta szefowej ds. wizerunku wytwórni Warner Bros stojącej za filmem. Wpływowi blogerzy oficjalnie bojkotowali seans. Była to oczywiście kulminacja narzakań na bardzo źle wyglądającego zwiastuna, z jakiego nie za bardzo można było za Boga Pana rozgryźć dlaczego dwóch pozytywnych bohaterów ma się naparzać na śmierć i życie. Cóż — film nie przyniósł odpowiedzi na to pytanie, ale przyznam — pierwsze pół godziny zapowiadało naprawdę zaskakującą niespodziankę. 

Czytaj dalej

Brooklyn: za wesoło, za romantycznie, zbyt optymistycznie! DOBRA powieść a adaptacja

brooklyn-collage

Irlandzki Aniołek przyniósł mi pod choinkę Brooklyn Colma Tóibína (pierwsze wyd: 2009). W ostatnie wieczory (i ranki) 2015 pożarłam ją z wielkim apetytem. Jest to cudowny, poetycko-melancholijny portret Eilis (czyta się, rzecz jasna, EJ-liśsz), młodej Irlandki z niedużej miejscowości, której siostra załatwia pracę w tytułowej dzielnicy Nowego Jorku. Śledzimy jej losy i bogate życie wewnętrzne, dzielimy jej rozterki i rozważamy nad jej dylematami. To książka o samotności, rodzinie, dojrzewaniu, pokonywaniu przeciwności losu, porusza też różne problemy społeczne lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Z zaciekawieniem i pewnym niepokojem wyglądałam adaptacji. Już ze zwiastunu widać, że skupiono się na – w książce pojawiającym się dopiero za połową – wątku miłosnym. Z jednej strony gadatliwy nowojorczyk włoskiego pochodzenia, z drugiej: mrukliwy Irlandczyk z twarzą pewnego generała Nowego Porządku, który został niegdyś pogryziony przez wilkołaka. No trudno, to się sprzedaje, choć w książce oba wątki miłosne są stosunkowo mało romantyczne. W trakcie i po seansie jednak mieszane uczucia i coś mi strasznie nie pasowało. Po chwili zrozumiałam – ku mojemu przerażeniu – że nie pasuje mi to, co zwykle mi się bardzo podoba…

(Minimalne spoilery co do książki – dotyczą raczej uczuć niż wydarzeń; co do filmu: nie piszę nic, czego nie ma w zwiastunie)

Czytaj dalej

ZŁY film: Moje córki krowy

static.prsa.plReklamowany jako komedia debiut Kingi Dębskiej, ku naszemu zaskoczeniu jest ponurym dramatem o umieraniu w czasach demokracji nieliberalnej. Humor lepszego i gorszego sortu skrzy się, jednak niestety nie balansuje on depresyjnego klimatu związanego z powolnym odchodzeniem z tego świata rodziców bohaterów. Śmieszniejsze to niż „33 sceny z życia”, ale wychodzimy z kina w stanie egzystencjonalnego rozstrzęsienia, z poczuciem, że dramat umierania przesłonił całą resztę. Jednak jest to film, który będzie mi spędzać sen z powiek, bo ma wiele dobrych elementów, przez co stał się kolejnym utrapieniem tych, którzy filmy dzielą albo na dobre, albo na złe…

Czytaj dalej