DOBRA odnaleziona perełka: Příhody Toma Bombadila

 

Żródło: Filmový přehled

Nie co dzień mamy okazję recenzować film stary, lecz dotąd nieznany, i to w dodatku coś, co przez pół wieku uznawało się za stracone. Mowa oczywiście o „Przygodach Toma Bombadila”, cudownie odnalezionym niedawno przedstawieniu teatru telewizji produkcji polsko-czechosłowackiej z 1967, debiucie Krzysztofa Kowalewskiego. Scenariusz powstał po konsultacji z samym J.R.R. Tolkienem —  scenarzystka, Jana Kručková-Małysiejko, studiowała u niego na Oksfordzie. Mająca przybliżyć Śródziemie Słowiańszczyźnie produkcja zapowiadała się niezwykle ciekawie, rozwinęła wiersze o najbardziej enigmatycznej postaci Tolkienowskiej i niewydane jeszcze legendy w sztukę, łącząc animacje i teatr telewizji. Co nieco można o niej przeczytać w korespondencji Autora z Marią Skibniewską oraz w pamiętnikach Kručkovej. Niestety, na drodze tak obiecującej współpracy stanęła Polska inwazja na Czechosłowację. Wydawało się, że wszystkie taśmy przepadły w 1968 roku. Tymczasem w Sosnowcu, na początku tego roku jedną kopię znaleźli spadkobiercy pewnego anonimowego oficera Ludowego Wojska Polskiego, którzy  przekazali znalezisko Telewizji Polskiej.

Czytaj dalej

DOBRY film z fantastyczną ścieżką dźwiękową: Ja, Tonya

W ostatnim czasie mamy dużo filmów przedstawiających w ciekawy sposób historie osób intrygujących, ekscentrycznych i z nieźle popapraną biografią. Król polki to i tak stonowana historia naszego rodaka, który zbudował imperium jarmarcznych tańców i wycieczek do Polski a przy okazji (przypadkiem?) stworzył piramidę finansową. Disaster Artist jest o kolejnym Polaku, który zrobił film tak ZŁY, że na tym blogu znajduje się nie jedna, lecz dwie recenzje. Niedługo zrecenzujemy też Głupi i pusty gest, który pokazuje absurdalnie tragikomiczne losy redakcji „National Lampoon”. Ja, Tonya (pełny polski tytuł: Jestem Najlepsza. Ja, Tonya) — film ze zdecydowanie największym budżetem spośród wymienionych — doskonale wpisuje się w ten trend tragikomicznego „life fiction” dotyczący biografii tak niesamowitych i absurdalnych, że czasem trudno uwierzyć, że są w dużej mierze oparte na faktach. Tym razem oglądamy opowieść o Tonyi Harding — łyżwiarce figurowej, pierwszej Amerykance której udał się potrójny axel, która dorastała w okropnych warunkach, której kariera rozwijała się pomimo przeciwności, a zakończyła się w sposób niezwykle przykry. 

A grająca matkę tytułowej bohaterki Allison Janney zdobyła za tę rolę Oskara. 

Czytaj dalej

DOBRY (acz nie NAJLEPSZY) film: Lady Bird

Kiedy tylko reżyserski debiut Grety Gerwig   zaczął się pokazywać na festiwalach i powoli wchodzić do kin zagranicą, zaczął zbierać niespotykanie wysokie oceny. 100% na Rotten Tomatoes! Nominacje i nagrody sypały się niezwykle obficie, a krytycy wszem i wobec trąbili, że jest to „najlepszy film dekady”. Brzmiało obiecująco: świetna obsada (Saoirse Ronan obejrzę nawet w reklamie środków dermatologicznych), za kamerą bardzo lubiana przeze mnie scenarzystka/aktorka. Do tego temat jest ciekawy: relacja matka-córka i dorastanie na początku lat dwutysięcznych. I co z tego wyszło?

Czytaj dalej

DOBRY dokument (Człowiek, który miał zostać królem polki) i DOBRA fabuła (Król polki) o naszym intrygującym rodaku

Prawdziwy Jan Lewan | Scranton Times Tribune

Niedawno na Netflixie pojawiły się dwa filmy — dokumentalny z 2009 roku, oraz inspirowany nim film fabularny z 2017 — dotyczące bardzo ciekawej postaci Jana Lewana (właściwie Jana Lewandowskiego), naszego rodaka, o którym u nas mało kto słyszał, natomiast od wielu lat jest o nim bardzo głośno w północno-wschodniej Pensylwanii.

To film o spełnieniu Amerykańskiego Snu. Historia Króla Polki, nominowanego do Grammy właściciela sklepu z pamiątkami z Polski  i ulubieńca polonusów (którzy uważają, że polka to istota polskości); opowieść o skandalach na stanowych konkursach piękności, wielkiego sukcesu i wielkiego upadku, o próbach spłacenia długów. Historia człowieka, który w sumie przez przypadek stworzył coś w rodzaju piramidy finansowej, przez którą wielu chciwych staruszków życzy mu śmierci.

Tym razem mamy dwa filmy opowiadające w trochę inny sposób tę samą historię — polecam zapoznać się z oboma pozycjami. Mamy ku temu dwie drogi. Albo można obejrzeć najpierw dokument, a potem zobaczyć, jak to zostało rozegrane po przydzieleniu ról znanym hollywoodzkim aktorom, albo obejrzeć najpierw film, a potem zobaczyć w dokumencie, że rzeczywistość była znacznie, znacznie dziwniejsza. Ja polecam to drugie podejście.

Czytaj dalej

Występy gościnne: Ryba o serialach roku 2017

Zanim napiszemy reckę DOBREGO polskiego filmu, gdzie Rysio z „Klanu” śpiewa nuty Starego Dobrego Małżeństwa, a Janusz Chabior rozpoczyna obrzęd metalowej Mszy Św., polecamy gościnny występ, gdzie Współautorka podsumowuje miniony rok w serialach…

Czytaj dalej

DOBRY czy ZŁY?: Morderstwo w Orient Expressie

Kolejny raz okazuje się, że jesteśmy podzieleni. Współautor, po raz pierwszy miał do czynienia z Agathą Christie, więc mu się podobało — nic dziwnego, pomysł i intryga DOBRA. Współautorka wyszła z kina nie tyle niezadowolona, co znudzona. Dobrze zna książkowy oryginał, poprzednie adaptacje tego dzieła też może oglądać po kilka razy bez nudy. A to chyba nie jest tylko wina tego, że wiedziała, kto zabił? O naszych różnych opiniach o „Morderstwie w Orient Expressie” poniżej… Czytaj dalej

DOBRY film, który nas podzielił: Ostatni Jedi

Wszem i wobec głoszą, że „Ostatni Jedi” jest najbardziej kontrowersyjnym filmem z serii. Potwierdzamy: Współautorka z Lubym bawiła się wyśmienicie właściwie cały czas. Współautor zaś z drugą połówką wyszli mniej ekstatyczni (może dlatego, że wyżarto im słodycze?). Film jest oczywiście bardzo dobry, dla fanów — obowiązkowy. O subtelnej różnicy w naszym odbiorze poniżej, acz raczej bez spoilerów!

Czytaj dalej

DOBRY, a na pewno ŁADNY film: Twój Vincent

Vincent (Robert Gulaczyk) in colour.jpg

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnych materiałów prasowych

Są filmy, na które czekamy z wyczekiwaniem i ciekawością. Do takich należała właśnie ta animacja. Już sam temat, czyli życie, a właściwie tajemnicze zakończenie życia Vincenta Van Gogha, czyli ulubionego malarza tak wielu, ze mną włącznie, musiał wzbudzić zainteresowanie. Do tego doszła fascynująca i oryginalna technika wykonania — film składa się z 65 tysięcy ręcznie namalowanych obrazów w charakterystycznej stylistyce artysty stworzonych w ciągu dwóch lat przez ponad setkę malarzy w Gdańsku, Wrocławiu i Wielkiej Brytanii. Film został najpierw nakręcony, później każda klatka została ręcznie zamalowana, a w całość zostało wkomponowanych ponad 120 obrazów. To musiało być ładne… Ale czy ŁADNE, znaczy DOBRE?

Czytaj dalej

Świetne kino: BABY DRIVER

Baby-Driver-Movie-Poster-India-Release-2017

To jest taki film, w trakcie którego zrozumieliśmy, że kino to coś, co stanowi kolejną formę walk gladiatorów, cyrków i teatrów: rozrywkę. Współautorka nieraz tańczyła na siedząco, Współautor frenetycznie wymachiwał rękoma, końcowe sekwencje przyjmowaliśmy z entuzjazmem, a napisy — burzą braw. „Kino! To jest kino!” — obwieścił luby Współautorki, a nie tylko Współautor miał nieodpartą pokusę, by po seansie ukraść jakąś brykę z parkingu. Krzywdy po sakramencko złej „Volcie” zostały wynagrodzone z nawiązką. Dlaczego?

Czytaj dalej

ZŁY, a wręcz najgorszy film tego roku: „Volta”

7791662.5.jpg

Widzieliśmy już dużo dzieł złych, słabych, źle napisanych czy po prostu nudnych. Tym razem pierwszy raz przeklinaliśmy to, że postanowiliśmy założyć tego bloga, bo musieliśmy oprzeć się kuszącym propozycjom, by w połowie seansu zrobić coś pożyteczniejszego i pójśc na piwo. Niestety — by napisać recenzję, wypadałoby wytrzymać do końca. Jest oczywiście i zaleta naszych męk: tym razem, jak nigdy, czujemy, że to co robimy ma sens. Musimy Was bowiem lojalnie ostrzec: nie marnujcie czasu ani pieniędzy.

Czytaj dalej