DOBRY film: Nawłoć

_3ad9335e-d718-11e6-bfdf-9650955a20b7.jpg

Przecież każdy tak sobie wyobraża Cezarego Barykę!

Czasem zupełnie przez przypadek trafia się na prawdziwe perełki, i to z jaką obsadą: Tom Hiddleston, Olivia Coleman, Sam Riley, czy wreszcie Phoebe Waller-Bridge! Aż dziw bierze, że tak mało się mówi o tym filmie, zwłaszcza w Polsce  — w końcu to adaptacja jednej części Przedwiośnia Żeromskiego, czyli ulubionej lektury polskich licealistów. Telewizyjna adaptacja Johnstona i Etelby-Akepiluk przenosi akcję powieści z polskiego dworu  do angielskiej wiejskiej rezydencji, takie Downton Abbey, tylko bardziej wyrafinowanie.  

(SPOILERY DO PRZEDWIOŚNIA)

Czytaj dalej

DOBRY film: Sublokator

1-F-1788-137-1500x.jpg

Wszystkie fotografie: Filmoteka Narodowa

Są filmy, na które trafia się przyjemnym przypadkiem. Tak też było z tym, na który trafiłam w niedzielę, przeczesując podczas prokrastynacji zasoby Ninateki (na której można go obejrzeć do końca marca; dostępny jest też na VOD.pl). Przyznam, że zaczęłam oglądać wyłącznie z ciekawości, jak za nie-bardzo-młodu  wyglądał Jan Machulski oraz chcąc podpatrzeć stylówę sprzed pół wieku Magdaleny Zawadzkiej, jednak szybko zauroczyła mnie ta prawie Andersonowska (również w sensie wizualnym!) groteska, ten dziwaczny, abstrakcyjny humor.

Czytaj dalej

DOBRY film na DOBREJ imprezie: Zwariować ze szczęścia

17361564_1023349051130764_3722080801537882480_n.jpg

Fot. PS | Mini-recenzje i ulubione wrażenia

W ostatni piątek nie dość, że imieniny obchodzili Patryk i Zbigniew, to jeszcze wypadała miesięcznica czwartej rocznicy założenia tego bloga. Z tej okazji świętowaliśmy najpierw seansem włoskiej komedii (czy raczej komediodramatu), a potem już na salonach kinokawiarni Kika przy cydrze i ciastach. Tym razem o wydanie werdyktu poprosiliśmy naszych gości, którzy jednogłośnie uznali go za DOBRY.

Czytaj dalej

DOBRY „Laggies” i ZŁY „1 Night”: czyli dwa filmy o wspominaniu balu maturalnego

laggies-0226.jpg

Twórcom „Laggies” udało się przedstawić nastolatki, które wyglądają i zachowują się na swój wiek, a nie są przy tym niezwykle irytujące

W filmach amerykańskich strasznie dużo dzieje się na balu maturalnym. Albo ktoś wyznaje ci miłość, albo łamie serce. Niekiedy ktoś zaczyna rodzić, można zostać oblanym wiadrem świńskiej krwi;  zdarza się, że na scenie podskakuje twój przyszły syn grając muzykę z przyszłości. Czasem imprezę przerywa nawet atak zombie. Jeśli dorośli już bohaterowie wspominają go, to tylko skrajnie: albo był to najlepszy dzień w ich życiu, albo najgorszy. Ja studniówkę wspominam bardzo dobrze, choć na szczęście byłam i na lepszych imprezach. Nie prześladuje mnie żadne mroczne wspomnienie — jestem nawet zadowolona z tego, jak wyglądałam, może tylko jednak upięłabym włosy, żeby podczas cha-chy się nie zaplątać lokami w guzik od mankietu kolegi. Znacznie więcej dramy było na komersie na koniec gimnazjum, podczas którego jakaś zupełnie nieznana mi dziewczyna  niespodziewanie mnie spoliczkowała. Nawet to jednak nie popsuło mi zabawy i koniec końców uważam wieczór za dość udany. 

Tak się złożyło, że niedawno oglądałam dwa filmy, w których jakimś punktem wyjścia jest właśnie bal maturalny czy jego wspomnienie. „Laggies „(a.k.a. Życie nie gryzie) okazał się niespodziewanie DOBRY, „1 Night” natomiast zaskakująco ZŁY.

Czytaj dalej

DOBRY film: Pokot

z21351515IH,Kadr-z-filmu-Pokot-fot-materialy-prasowe.jpg

W sumie warto ten film obejrzeć tylko dla przebieranego balu grzybiarza (zdj. Gazeta.pl).

Wyszliśmy z kina dość skonsternowani. Widzieliśmy film DOBRY, a do tego nagrodzony w Berlinie Srebrnym Niedźwiedziem. Niemniej nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu, ze jest to dzieło nierówne. Ze scenami doprawdy wyśmienitymi, jak choćby Mandat w stroju Wilka tańcująca z Wiktorem Zborowskim w przebraniu czerwonego kapturka na corocznym balu grzybiarza, a jednocześnie z kilkoma zupełnie niepotrzebnymi,  napięcie raz budowano niczym w skandynawskim dreszczowcu (w końcu to koprodukcja z m.in. Szwecją), a raz rozpływało się niczym mgła nad przecudną Kotliną Kłodzką. Doszliśmy do wniosku, że to taki film, po którym żałujemy, że nasze poglądy nie są bardziej na prawo, bo moglibyśmy mieć wtedy spore używanie. Niemniej mimo kilku mankamentów, najnowszy film Holland jest naprawdę dobry.

Czytaj dalej

Bardzo DOBRY film: To tylko koniec świata

Oglądamy dużo filmów, ale już dawno nie wyszliśmy z kina tak zachwyceni — ja ostatnio tak miałam latem po Nienasyconych, zresztą też widzianych w Agrafce. Tym razem w mroźny lecz tani poniedziałek widzieliśmy nowy film Dolana (reżyser, nasz rówieśnik, niezmiennie wpędza nas w kompleksy), który kolejny raz wygrał Grand Prix w Cannes. Z mroźnej Polski przenieśliśmy się w upalne frankofońskie „Gdzieś”, gdzie słońce razi, lecz słychać już grzmoty nadciągającej burzy.

Czytaj dalej

DOBRY, acz trudny film: Jackie

img-cinemablend-com

Współautor zwołał gromadę na seans, którego — jak się okazało — nie było. Z braku wybranego laku, stanęliśmy przed wyborem jednej z dwóch amerykańskich biografii: albo o najsłynniejszej pierwszej damie USA (przynajmniej do czasu Michelle Obama), albo o twórcy McImperium. Dokonaliśmy — z jakiegoś powodu wszyscy obwiniają Współautorkę — wyboru złego, odkładając na przyszłość historię o początkach McDonald’a. Sam film o Jackie Kennedy zły nie jest, ale na pewno nie nadaje się on na rozluźniający piątek wieczór z przyjaciółmi. A tym bardziej dla zmęczonych tygodniem ludzi pracy! Słoń znowu zasnął (nie był sam!) choć, co zaskakujące, tym razem podobało mu się bardziej, niż nieśpiącej Rybie.

Czytaj dalej

DOBRY słodko-gorzki film: Blue Jay

07BLUEJAY-master768.jpg

Widziałam ten film (jest na Netflixie!) jeszcze w grudniu, ale w świąteczno-noworocznej zawierusze nie byłam w stanie się zabrać do recenzji. Dziś jednak — użalając się nad własnym bolącym gardłem i przytkanym nosem – zapragnęłam trochę czarno-białej, łagodnie śmiesznej, eskapistycznej melancholii. Blue Jay doskonale spełnił te potrzeby (choć wzbudził równocześnie pożądanie kwiecistej sukienki głównej bohaterki).

Czytaj dalej

DOBRY film: Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

i-perfetti-sconosciuti-paolo-genovese-e-il-cast-presentano-il-film-31269993740x308780x325

Nie należy iść na to na głodno. Towarzysze musieli tuż po seansie spałaszować kebaba.

Myśleliśmy, że idziemy na w miarę lekką komedię. W końcu to przecież sugerował zwiastun, ukazujący wieczorne spotkanie grupy przyjaciół , w rytmie lekkiego i wpadającego w ucho przeboju. Uzbrojeni w paczkę M&Mków z orzeszkiem i popcorn szykowaliśmy się na ubaw po pachy. Wyszliśmy z kina zadowoleni, z  bolącym od śmiechu (i mieszaniny popcornu ze słodyczami) brzuchami. Ale pod tym wszystkim kryło się pewne przygnębienie, które próbowaliśmy stłumić tłustym jedzeniem i kieliszkiem…

Czytaj dalej

La La Land: niezły film z DOBRYMI piosenkami

la-la-land-ryan-gosling-emma-stone-1.jpg

Muszę przyznać, że oczekiwania były duże, mimo, że oglądaliśmy ten film na kilka godzin przed wygraniem przez niego aż siedmiu złotych globów. Gosling i Stone grali już razem, więc wiedziałam, że będą dobraną parą, recenzje zza oceanu ogłaszały „La La Land” najlepszym filmem (ubiegłego) roku, a puszczane stopniowo na pokuszenie piosenki rzeczywiście aż wypychały do kina, choć na polu i mróz, i lód, i śnieg (to znamy już). Wyszliśmy z kina jednak z mieszanymi uczuciami, choć cała czwórka nuciła „City of Stars” przez cały następny dzień.

Czytaj dalej