Zły film o DOBRYCH wartościach: Old Fashioned

Rik Swartzwelder„Old Fashioned”, jako film o wartościach, jest oczywiście pyszną religijną propagandówką, o zaletach seksualnej abstynecji, sensie życia z Jezusem i nieprzebywania w jednym pokoju z kobietą. Z resztą dystrybutor nie kryje, że „będzie wprowadzał do polskich kin jedynie filmy przekazujące wartościowe treści, między innymi: „Biała jak mleko, czerwona jak krew” [czy to film o polskiej fladze?? — przyp. Współaut.], „Cierń Boga”, „Błogosławiona wina”, „Historia Marii”, „Józef i Maryja”„. Niemniej pozostając otwarty na nowe doznania postanowiłem dać szansę kinu nowej nadziei i z niekrywanym żalem stwierdzam, że film jest jak nasz rząd — utwierdzi w wierze przekonanych, resztę odrzuci. Ale w sumie w zaskakujący niedowiarków sposób.

Czytaj dalej

ZŁY film piłkarski: Gwiazdy

Za: i.iplsc.com

Za: i.iplsc.com

Polscy piłkarze, ich kariery, ale przede wszczystkim życie, to oczywiście fantastyczny metariał na film. Doszedłem tak po przeczytaniu jakiś czas temu rewelacyjnej autobiografii byłego piłkarza Wisły Kraków i reprezentanta Polski, Andrzeja Iwana, „Spalony”. Życie Banasia, bohatera ostatniego filmu Jana Kidawa-Błońskiego, było podobne — mecze po butelce wódki, handel zagraniczny przy okazji meczów wyjazdowych, marzenia  o sukcesach i pierwszy Ford Mustang nad Wisłą. Nie wiadomo, co poszło nie tak, ale „Gwiazdy” rozczarowały…

Czytaj dalej

(Dobry) Krakowski Festiwal Filmowy cz.II

0006KO7Q2G5DG6GT-C122

Z: KFF

Współautor rozpisywał się już ogólnie o tegorocznej edycji KFFu, ja skupię się jedynie na jednym seansie — pokazie czterech form krótkometrażowych z konkursu polskiego. Bardzo lubię takie zbiorowe, różnorodne pokazy. Mieliśmy dwie bardzo krótkie animacje (Łuska i Kosmos), jedną fabułę (Spitsbergen), a na koniec jeden fascynujący dokument (Obcy Na Mojej Kanapie).

Czytaj dalej

(Dobry) Krakowski Festiwal Filmowy cz.I

Za: ocdn.eu

Za: ocdn.eu

Krakowski Festiwal Filmowy, najstarszy w tym kraju, a i jeden ze starszych na tym kontynencie ma swoją renomę. Mniej lub bardziej nieudolne rysunki znanych aktorów i reżyserów zdobiły (i dalej zdobią!) całą stolicę Małopolski, przypominając, że do niedawna trwało święto dokumentu, krótkiego metrażu i animacji, będące nieraz bramą do wielkich przeglądów kina. Pomimo wydźwięku kampanii promocyjnej, nie spodziewaliśmy się jednak zobaczyć (chociaż kto wie, może w przyszłości?) Arnolda Schwarzeneggera czy Jacka Nickolsona. Ale to przekora marketingowców — KFF to festiwal pełną gębą, z masą debiutów, młodych twórców i zaskakujących tematów. Jak to się udało? Cóż — DOBRZE!

Czytaj dalej