DOBRY film, ale…: Do utraty sił

Za: thumbnails.eonline.com

Za: thumbnails.eonline.com

Jeszcze w trakcie seansu zapytałem Współautorki, co robi na filmach, które są złe i smutne na raz. Odpowiedź, że najczęściej takowe wywołują „irytację lub radość” niezbyt mnie usatysfakcjonowała. Bo choć czułem jakiś mankament w trakcie oglądania „Do utraty sił”, to jednak nie było mi do śmiechu, a zarazem daleki byłem od irytacji. Ostatecznie rewelacyjny (choć często poobijany) Jake Gyllenhaal („Wolny strzelec”, „Wróg”, „Labirynt”) , tłuste bity od Eminema, dobry montaż i łezka w oku na koniec, utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto było wytrzymać do końca. Choć ani to dramat, ani kino sportowe per se. (Uwaga — zdradzam jeden ważny szczegół fabuły, ale wytrzymacie).

Czytaj dalej

Dość DOBRY, acz ciut wtórny film: Zanim się rozstaniemy

Eee... To był tylko przypadek!

Eee… To był tylko przypadek!

Trochę się obawiałam tego filmu, choć chciałam go zobaczyć, głównie ze względu na Alice Eve, którą bardzo lubię od czasu Starter for 10. Mam mieszane uczucia co do Chrisa Evansa, który nie dość, że zagrał główną rolę, to jeszcze jest to jego reżyserski debiut. Tym razem w obu rolach spisał się dobrze, choć widać, że chciał pokazać swojego bohatera w jak najlepszym świetle… A Alice Eve, która najbanalniej zapowiadającą się rolę potrafi uratować i tym razem nie zawiodła.

Czytaj dalej

O słoniach, więc DOBRY, ale ostrożnie: Pieśń Słonia

Za: pmcvariety.files.wordpress.com

Za: pmcvariety.files.wordpress.com

BuzzFeed opublikował kiedyś artykuł o ministrze spraw zagranicznych Austrii, który w dniu nominacji liczył 25 lat. Radosne memy, ukazujące żółtodzioba w rozmowach ze światowymi przywódcami, zakończone były retorycznym pytaniem: „A ty co zrobiłeś ze swoim życiem?” Podobne wyrzuty sumienia mam, gdy śledzę karierę Xaviera Dolana — Kanadyjczyk w wieku 20 lat stał się sensacją festiwalu w Cannes za film „Zabiłem moją matkę”, by przed 25. urodzinami mieć na koncie pięć obrazów. Choć nie wiem, gdzie w swoim życiu popełniłem błąd (ok, jest parę tropów), to wiem że „Pieśń Słonia” nie jest najbardziej porywającym dramatem. Choć na usprawiedliwienie, tym razem ograniczył się do odegrania głównej roli, co wyszło mu znakomicie.

Czytaj dalej

Dobry dokument: Citizenfour

Za: eatdrinkfilms.files.wordpress.com

Za: eatdrinkfilms.files.wordpress.com

Trzynasta edycja malezyjskiego Freedom Film Festival, w tym roku pod hasłem przewodnim Unseen, Unheard, Untold, rozpoczęła się mocnym uderzeniem. Bo zdobywca Nagrody Akademii za najlepszy dokument od razu ustawia wysoko poprzeczkę. I choć jako inspiracja dla prodemokratycznych działaczy na całym świecie działalność Edwarda Snowdena, czyli tak zwanego whistle-blowera (nieco pokracznie tłumaczonego na polski jako „demaskator”) jest co najmniej kontrowersyjna, a film mógłby być spokojnie krótszy, to nadal jest to porządne kino dokumentalne.

Czytaj dalej

Zły film: Hitman. Agent 47

Za: foxmovies.com

Za: foxmovies.com

Nie żebym po „Hitmanie” spodziewał się nie wiadomo czego, ale mając w pamięci grę komputerową o tym samym tytule, liczyłem, na więcej weny i fantazji. Jak pamiętają fani, w grze Hitman chodziło nie o robienie szumu ale wręcz przeciwnie — jak najcichsze wykonywanie zadania, jakimi było oczywiście hurtowe trzebienie populacji ludzi. Dodatkowo intrygowała obsada, składająca się z relatywnie mało znanych twarzy. Z gry została jedynie stylizacja i bohaterowie, majstrzy od efektów specjalnych wzięli nadgodziny, aktorzy zrobili swoje i oto co powstało.

Czytaj dalej

Malezyjska odpowiedź na „50 twarzy Greya”: Girlfriend Kontrakt

Za: images.says.com

Za: images.says.com

Więc w Malezji zabrano się za lokalną przeróbkę „50 Twarzy Greya”. W kraju, gdzie generalnie jest licho z poziomem artystycznym sztuki filmowej. Za kamerą stanęła wprawdzie Australijka, ale cóż z tego? Jak sama mnie zaręczała Virginia Kennedy, gdy wypytywałem o datę premiery (ostatecznie wkręciłem się w pokaz prasowy): „Znienawidzisz mnie za ten film. Robię go dla kasy i lokalnej publiki. Po prostu potrzebuję się przebić.” Historia zna oczywiście przypadki, gdy twórcy nie przepadają za swoimi dziełami, które potem stają się arcydziełami. „Girlfriend Kontrakt”, o którym już kiedyś wspomniałem, nie podpada jednak pod tę kategorię. Dlatego inteligencji Szanownego Czytelnika zostawiam znalezienie między słowami tytułu odpowiedzi na pytanie, czy jest to DOBRY czy ZŁY film. Dla wytrwałych zaś zwiastun. A zrecenzuję dopiero kolejny film Virginii;)

Gościnnie: O internetowych adaptacjach Ani z Zielonego Wzgórza na Pulpozaurze

Za: Pulpozaur.pl/Karina Graj

Za: Pulpozaur.pl/Karina Graj

Dziś premiera drugiego sezonu Green Gables Fables, więc na Pulpozaurze razem z Kariną zachwycamy się tą i drugą internetową adaptacją jednej z naszych ulubionych serii klasyki dziecięco-młodzieżowej.Poczytacie o tym TU.

Rybka ze Smogowego Wzgórza