Przeoczony (DOBRY), choć kontrowersyjny film z 2014 r.: Kill the Messanger

www.atlantamagazine.comZbliża się rozdanie Nagród Akademii. Największe szanse mają uznane przez nas za zdecydowanie DOBRE produkcje filmy „Grand Budapest Hotel” oraz „Birdman”. Kibicujemy naszym, którzy dostali pięć nominacji, w tym „Idzie” nominowanej w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. Nominacje do Oscarów są oczywiście przyczynkiem do analizowania stanu Hollywood A.D. 2014 r., które nie uwzględniając kobiet i czarnoskórych wśród nominowanych za reżyserię wskazują, że światek kinowy nie jest tak progresywny, jak się wszystkim zdawało. (Najbardziej się dostaje za pominięcie „Selmy” Amy Du Vernay, nominacja dla której ucieszyłaby zarówno feministki jak i tych, co uważają, że rasizm dalej jest poważnym problemem w Stanach). Tu i tam pojawiają się też listy najgorszych czy też najbardziej niedocenionych filmów zeszłego roku. Na tych ostatnich zabrakło jednak niezwykle ciekawej produkcji, która choć była finansową katastrofą (zarobiła dwa razy mniej niż kosztowała), to stanowiła bardzo ożywczy, choć kontrowersyjny, powiew w podejmowanej przez amerykańskich filmowców tematyce.

Czytaj dalej

DOBRY film: Gra Tajemnic

Za: i.telegraph.co.uk

Za: i.telegraph.co.uk

The Imitation Game

Wielka Brytania, 2014

reż. Morten Tyldum, scen. Graham Moore

wyk. Benedict Cumberbatch, Keira Knightley

Jak wieściłem jakiś czas temu, „Gra Tajemnic” powinna być tyleż DOBRA, co kontrowersyjna. Wiadomo, kod Enigmy w trakcie drugiej wojny światowej złamali Polacy, i to jeszcze na parę lat przed wybuchem konfliktu, a nie jakiś homoseksualny półautystyczny geniusz matematyczny z brytyjskiej prowincji. Odkładając nieśmieszne złośliwości na bok: film jest oczywiście godną polecenia produkcją, ciekawie ilustrującą pewien epizod z najnowszej historii i dość wnikliwie portretując człowieka, który podłożył podwaliny pod most między logiką i matematyką, a computer science. Dziwi jednak nieoczekiwane przeniesienie akcentów, które dokonuje się rzutem na taśmę ostatnimi napisami, co wywołuje niepotrzebną konsternację.

Czytaj dalej

DOBRY film: In a World… (Własnym głosem)

źródło: aauw.com

źródło: aauw.com

Niedługo rozpoczyna się kolejna edycja festiwalu kina niezależnego Sundance. Aby to uczcić, postanowiłam przypomnieć zdobywcę nagrody za najlepszy scenariusz w 2013 roku. „In a World”, to reżyserski i scenopisarski debiut Lake Bell, która (poza tym, że nazywa się jakby była postacią z Doctora Who, może kolejną reinkarnacją Melody Pond/River Song?) zagrała też w nim główną rolę. Jest to historia kobiety, która postanawia zaistnieć na zdominowanym przez mężczyzn (i jej ojca) rynku voice-overów do zwiastunów filmowych.  Czytaj dalej

DOBRY film: BIRDMAN

Za: www.wired.com

Za: www.wired.com

Już samo zaproszenie na prywatny, przedpremierowy senans od 20th Century Fox brzmiało miło. Choć dojazd do znajdującego się na straszliwych peryferiach gigantycznego centrum handlowego, w którym znajduje się multipleks, w jakim miałem rozkoszować się nieocenzurowanym filmem, trwał dłużej niż ustawa przewiduje (azjatyckie miasta nie wybaczają spóźnień: autobusy jeźdżą jak chcą, a tanie taksówki i tak stoją w niebotycznych korkach ciągnących się po sześciopasmówkach), to złość na urbanistyczny niedorozwój tej części świata zeszła ze mnie już po napisach początkowych. Narastający stopniowo zachwyt utrzymuje się zaś do dzisiaj…

Czytaj dalej

ZŁE drobiazgi, które Współautorce psują zabawę nawet w DOBRYCH serialach, czyli znów na Pulpozaurze

źródło obrazka: Pulpozaur

źródło: Pulpozaur.pl | Kolka grzechów w jednym: buty w mieszkaniu, na stole oraz nietknięte, grzejące się sushi.

„Można nie lubić niektórych gatunków filmowych, często drażni nadmiar tropów, nadużywanych klisz czy mało oryginalnych typów postaci. Są też małe szczegóły, które pewne osoby przyprawiają o wywrócenie oczami, załamanie rąk lub atak wściekłości, nawet (a może zwłaszcza) w przypadku ulubionych produkcji.” Moją listę denerwujących drobiazgów możecie przeczytać o TU.

  Rybka

DOBRY, ale tylko dla fanów: Wywiad ze Słońcem Narodu

Za: images.latinpost.com

Za: images.latinpost.com

O najnowszej komedii z udziałem Setha Rogena i Jamesa Franco miało być głośno. Upstrzona niewybrednymi żarcikami komediowa produkcja naszpikowana gwiazdami i gwiazdeczkami, z wielką geopolityką i absurdalnie paskudną dyktaturą w tle. Cóż — było głośno, ale to co się wyprawiało wokół „Wywiadu ze Słońcem Narodu” przeszło najśmielsze oczekiwania PRowców. Najpierw reżim północnokoreański zaczął się pluć, że podejmie bezlitosne działania przeciwko producentom. Gdy w listopadzie hakerzy włamali się na serwery Sony Pictures Entertainment od razu w świat poszła plotka, że to komputerowcy na usługach Pjongjangu usiłują niedopuścić do szkalania wizerunku swojego wodza. „Terrorystyczny film” miał być powodem do zamachów terrorystycznych, w obawie wycofano go z dystrybucji, głos musiał zabrać inny wódz (prezydent Obama), film w końcu udostępniono w Internecie. Ale gdy kurz słownych i cybernetycznych utarczek opadł, okazało się, że dostaliśmy widowisko… rozczarowujące.

Czytaj dalej

Study: Women behind the camera were just as scarce in 2014 as in 1998

Współautorka często analizuje recenzowane obrazy tzw. testem Bechdel, który łatwo i szybko można opisać jako papierek lakmusowy stopnia feminizmu/równouprawnienia w filmie. Ostatnie obliczenia pokazują, że jedynie 17 proc. załogi przy produkcji 250 najbardziej dochodowych filmów zeszłego roku stanowiły kobiety. To najgorszy wynik od… 1998 r.!

Przyjemny film o niedoszłych samobójcach, czyli „Długa droga w dół”/ „Nauka Spadania”

od: www.filmarts.de

od: www.filmarts.de

A Long Way Down

Wielka Brytania, Niemcy, Francja 2014

reż. Pascal Chaumail

scen. Jack Thorne (na podstawie powieści Nicka Hornby’ego)

wyk. Pierce Brosnan, Imogen Poots, Toni Collette, Aaron Paul

  Soundtrack do czytania: [spotify id=”spotify:track:2hF81DrcQfur1ZVnss867k” width=”300″ height=”80″ /]

Przegapiłam pierwszą serię puszczania tego filmu na wiosnę. Chciałam się na niego wybrać w lipcu. Nawet się wybrałam — doczłapałam do kina rozchadzając wyższe niż zwykle noszę obcasy, wydrapałam się w nich na górę (działo się to Pod Baranami), wystałam w kolejce, po czym okazało się, że już nie ma miejsca, wszystkie, nawet dodatkowe miejsca wysprzedane, a to był ostatni z nielicznych seansów.  Zmięłam w ustach przekleństwo i ruszyłam w długą drogę w dół i na lody pocieszenia. Cóż, trzeba było czekać, aż wyjdzie na DVD.

Po pięciu miesiącach, niedługo przed Sylwestrem, udało mi się wreszcie obejrzeć. Okazało się, że okolice Nowego Roku to świetny czas na „Długą drogę w dół” (w przeciwieństwie do książki o wiernym tytule, film sprzedawany jest jako „Sztuka spadania” — jest to głupie, bo w filmie chodzi właśnie o NIESPADANIE, a wręcz schodzenie).

Sylwester. Siąpi. Szczyt pewnego londyńskiego wieżowca. Samotna i osamotniona matka (Collette), zniesławiony celebryta (Brosnan), pozornie pewna siebie i gadatliwa dziewczyna (urocza Poots) oraz rudy Amerykanin (Paul) spotykają się, gdy chcą w tym samym czasie z niego skoczyć. Jednak głupio tak skakać w towarzystwie, a czekanie w kolejce na deszczu trochę psuje nastrój. W końcu zawiązują pakt, że żadne z nich się nie zabije przed walentynkami. Ich życie się zmienia.

Nie jest to może bardzo oryginalne i głębokie dzieło, nie ma większych niespodzianek, ale to DOBRY film na ciemny (lecz coraz krótszy!) zimowy wieczór. Jest to słodko-gorzki komediodramat z miłą dla ucha ścieżką dźwiękową i ciekawymi postaciami.

Rybka

Noworoczne wróżenie ze zwiastunów (selekcja Współautora)

Za: empireonline.com

Za: empireonline.com

Jeśli prowadzenie bloga filmowego, którego tytuł sugeruje daleko posunięty redukcjonizm, poprzez sprowadzanie ocen filmów do opatrzenia ich jedną z dwóch metek (DOBRY/ZŁY), nie jest wystarczającym przejawem naszej arogancji, to klasyfikowanie filmów jedynie po ich zwiastunie dopełnia chyba czarę naszej blogerskiej bezczelności. Traktujemy to oczywiście z przymrużeniem oka, chcąc po prostu z długich list najbardziej oczekiwanych premier tego roku wybrać te, które szczególnie wzbudzają nasze zainteresowanie.

Po prognozach Współautorki, pora zatem na moje zestawienie. Pozwalam sobie jednak na wspomnienie o paru filmach, do których nie ma jeszcze zwiastunów, ale dotychczasowe informacje pozwalają ostrożnie ocenić co nas czeka. Tym bardziej, że czeka nas nowy Bond!

Jako że nie pierwszy raz bawimy się w ocenianie po zwiastunach, postanowiłem nieco ułatwić pracę naszym licznym fanom. Swój zeszłoroczny post z prognozami na 2014 r. opatrzyłem linkami do recezji filmów. Oczywiście, nie wszystko się udało zobaczyć; po seansie „Pod Mocnym Aniołem” (DOBRY) byłem tak psychicznie skacowany, że nic nie napisałem; „Interstellar” obszernie opisał Artur z pulpozaura.pl, „LEGO: Przygoda” był rozczarowaniem, ale poza tym było dosyć trafnie. Jak będzie tym razem?

Czytaj dalej